12/2025
Wiersze Johanna Wolfganga von Goethe’go w przekładzie Karola Wapniarskiego
Szczurołap
Jam wszystkim znanym jest śpiewakiem,
Wszechuzdolnionym szczurołapem,
A miasto to – wszak każdy wie –
Niechybnie potrzebuje mnie;
I niechby szczurów było wiele,
Łasice niechby były celem;
Oczyszczę miasto z wszystkich wraz,
Za pierwszym druga – razem w las.
Lecz tak to z naszym jest śpiewakiem,
Że bywa też i dzieciołapem;
I jak najdziksze złapać – wie,
Gdy im swą złotą zagra grę.
I chłopcy niechby szli niesfornie,
Dziewczynki były niepokorne,
Po strunach ledwie ruszę dłoń,
Już w rzędzie wszystkie za mną są.
Ze zdolnym tak już jest śpiewakiem,
Że i panienki czasem łapie,
A w każdym mieście, w którym grał,
Niejedną zawsze prędko miał;
I niechby dziewki się wstydziły,
A panny nieprzystępne były,
Z miłości wszystkie omdleć chcą
Za jego strun magiczną grą.
Der Rattenfänger
Ich bin der wohlbekannte Sänger,
Der vielgereiste Rattenfänger,
Den diese altberühmte Stadt
Gewiß besonders nöthig hat;
Und wären’s Ratten noch so viele,
Und wären Wiesel mit im Spiele;
Von allen säubr’ ich diesen Ort,
Sie müssen mit einander fort.
Dann ist der gut gelaunte Sänger
Mitunter auch ein Kinderfänger,
Der selbst die wildesten bezwingt,
Wenn er die goldnen Mährchen singt.
Und wären Knaben noch so trutzig,
Und wären Mädchen noch so stutzig,
In meine Saiten greif’ ich ein,
Sie müssen alle hinter drein.
Dann ist der vielgewandte Sänger
Gelegentlich ein Mädchenfänger;
In keinem Städtchen langt er an,
Wo er’s nicht mancher angethan.
Und wären Mädchen noch so blöde,
Und wären Weiber noch so spröde;
Doch allen wird so liebebang
Bei Zaubersaiten und Gesang.
Polna różyczka
Ujrzał chłopiec różę swą,
Róży kwiat na łące.
Szczęśliw młodą widział ją,
Zaraz biegł być razem z nią,
Piękną ponad słońce.
Róża, róża, róża róż,
Róży kwiat na łące.
Mówi jej: ja zerwę cię,
Róży kwiat na łące!
Róża mu: pokłuję cię!
Nigdy nie zapomnisz mnie,
Rwać nie dadzą kolce!
Róża, róża, róża róż,
Róży kwiat na łące.
I jął dziki chłopiec rwać
Róży kwiat na łące.
Ta broniła się i ciach,
Nie pomogło żadne ach,
Znosić musi kolce.
Róża, róża, róża róż,
Róży kwiat na łące.
Heidenröslein
Sah ein Knab’ ein Röslein steh’n,
Röslein auf der Heiden,
War so jung und morgenschön,
Lief er schnell, es nah zu sehn,
Sah’s mit vielen Freuden.
Röslein, Röslein, Röslein rot,
Röslein auf der Heiden.
Knabe sprach: Ich breche dich,
Röslein auf der Heiden!
Röslein sprach: Ich steche dich,
Dass du ewig denkst an mich,
Und ich will’s nicht leiden.
Röslein, Röslein, Röslein rot,
Röslein auf der Heiden.
Und der wilde Knabe brach
’S Röslein auf der Heiden;
Röslein wehrte sich und stach,
Half ihm doch kein Weh und Ach,
Musst es eben leiden.
Röslein, Röslein, Röslein rot,
Röslein auf der Heiden.
Kołysanka
O, z puchu poduszeczki.
Daj śpiąc pół uszka mnie!
Przy dźwiękach moich pieśni
Śpij, śpij! Cóż więcej chcesz?
Przy dźwiękach moich pieśni
Gromada nocnych lśnień
Uświęca płomień wieczny;
Śpij, śpij! Cóż więcej chcesz?
Szczęśliwy płomień wieczny
Wynosi wzwyż mą pierś,
Nad tłum i tumult ziemski;
Śpij, śpij! Cóż więcej chcesz?
Nad tłum i tumult ziemski
Zbyt w górę wznosisz mnie,
Strzeż mnie tu w chłodzie lekkim;
Śpij, śpij! Cóż więcej chcesz?
Strzeż mnie tu w chłodzie lekkim
I słuchaj mnie we śnie.
Och, w puchu poduszeczki
Śpij, śpij! Cóż więcej chcesz?
Nachtgesang
O gib, vom weichen Pfühle,
Träumend, ein halb Gehör!
Bei meinem Saitenspiele
Schlafe! was willst du mehr?
Bei meinem Saitenspiele
Segnet der Sterne Heer
Die ewigen Gefühle;
Schlafe! was willst du mehr?
Die ewigen Gefühle
Heben mich, hoch und hehr,
Aus irdischem Gewühls;
Schlafe! was willst du mehr?
Vom irdischen Gewühls
Trennst du mich nur zu sehr,
Bannst mich in diese Kühle;
Schlafe! was willst du mehr?
Bannst mich in diese Kühle,
Gibst nur im Traum Gehör.
Ach, auf dem weichen Pfühle
Schlafe! was willst du mehr?
Fiołek
Na łące fiołek śliczny stał,
Lecz chował się i sam być chciał,
Choć pięknym był fiołeczkiem.
Beztroska raz pasterka szła
I trawy porywała źdźbła,
Wzdłuż łąk, wzdłuż łąk,
Wesoło szła wzdłuż łąk.
Ach! myślał fiołek, gdyby Bóg,
Mnie najpiękniejszym zrobić mógł,
Na krótką li chwileczkę,
Aż by mnie wzięła dziewka w dłoń,
Wtuliła w pierś, musnęła skroń,
Ach tak, ach tak,
Na chwilkę, chwilkę tak!
Lecz ach! lecz ach! okrutny krok —
Zmiażdżyła! nawet nie padł wzrok —
Nuciła pioseneczkę.
A fiołek zmarł, lecz w jękach prób
Szczęśliwy był! ach, mam swój grób
U stóp, u stóp,
Upadłem jej do stóp!
Das Veilchen
Ein Veilchen auf der Wiese stand,
Gebückt in sich und unbekannt;
Es war ein herzigs Veilchen.
Da kam ein’ junge Schäferin
Mit leichtem Schritt und muntrem Sinn
Daher, daher,
Die Wiese her, und sang.
Ach! denkt das Veilchen, wär ich nur
Die schönste Blume der Natur,
Ach, nur ein kleines Weilchen,
Bis mich das Liebchen abgepflückt
Und an dem Busen matt gedrückt!
Ach nur, ach nur
Ein Viertelstündchen lang!
Ach! aber ach! das Mädchen kam
Und nicht in Acht das Veilchen nahm,
Ertrat das arme Veilchen.
Es sank und starb und freut’ sich noch:
Und sterb’ ich denn, so sterb’ ich doch
Durch sie, durch sie,
Zu ihren Füßen doch.
Nowa miłość, nowe życie
Serce moje, cóż za bicie?
Zwiastun, czy wspomnienie burz?
Co za dziwne, nowe życie!
Nie poznaję ciebie już.
Przeszło wszystko, coś kochało,
Hodowało, doglądało,
Minął starych zmartwień cień —
Tyle sił na nowy dzień?
Czy to młode, cne oblicze
Chwieje twój zwyczajny krok?
W pęta siły tajemniczej
Luby cię pogrąża wzrok?
Znikam! świat mi nazbyt miły,
Urwać chcę się, zbieram siły,
Lecz, ach! z obieranych dróg
Wciąż powracam pod jej próg;
I na nici tej już zawsze,
Co się nigdy nie da znieść,
Dziewczę złośliwością żwawsze
Będzie moje życie wieść:
W czarów kole już od rana,
Zamiana, ach! niemała zmiana!
Tylko tak, jak ona chce;
Ach, miłości! puszczaj mnie!
Neue Liebe, neues Leben
Herz, mein Herz, was soll das geben?
Was bedränget dich so sehr?
Welch ein fremdes, neues Leben !
Ich erkenne dich nicht mehr.
Weg ist alles was du liebtest,
Weg, warum du dich betrübtest, Weg dein Fleiß und deine Ruh –
Ach, wie kamst du nur dazu !
Fesselt dich die Jugendblüte,
Diese liebliche Gestalt,
Dieser Blick voll Treu und Güte
Mit unendlicher Gewalt?
Will ich rasch mich ihr entziehen,
Mich ermannen, ihr entfliehen,
Führet mich im Augenblick,
Ach, mein Weg zu ihr zurück.
Und an diesem Zauberfädchen,
Das sich nicht zerreißen lässt,
Hält das liebe lose Mädchen
Mich so wider Willen fest;
Muss in ihrem Zauberkreise
Leben nun auf ihre Weise.
Die Veränderung, ach, wie groß!
Liebe! Liebe! Laß mich los!