09/2023
***
Czarno-białe ujęcia
na zdjęciach i rysunkach
szukam
drogi do domu
noc jakby wcale nie mijała
wplatam we włosy zapisy istnień
prostej nie widać
przez okna na poddaszu zagląda niebo
Wielki Wóz i światło księżyca
suita wokół palców zatacza kręgi pomieszania
***
Czasem wybiegam do lasu
dzisiaj szłam ze spokojem
ścieżką rozdrapywanej ziemi
na drodze do Kwietniówki
mijałam wiele powalonych drzew
zanim wybuchły niepokoje
przetoczyły się tu wiatry niespokojne
alerty alarmy młode sosny wyrwane z korzeniami
– nie da się ich poskładać i wzmocnić?
zapytała dziewczynka z piegowatym noskiem
głaskając gałęzie z czułością
wydoroślej
uciekła w szum lasu i w trzepot skrzydeł
***
A podobno świat to czarowne miejsce
trzepocze się świat
jak dziki ptak
co spadł
między ogrodowe krasnale
a blaszaną konewkę
nie może odfrunąć
ze szklanej uwięzi
z więzi
pozostał zwinięty kłębek
poszarpanej nici
od igieł
każdy ścieg to ból
wywołujący dreszcz i siarczystą wiązkę
i bezsens
***
Lubię patrzeć w twoje minusy
Być w przerwanych objęciach
Chciałbym tę chwilę zatrzymać
Na bliżej
I na lata świetlne
***
Tajemniczy ogród
jestem pod wielkim parasolem
po którym zlatują gigantyczne krople deszczu
słyszę szum ulicy
i szczekanie psów
toasty
jest piątek wieczór
płomienie świec podskakują od wiatru
kołyszą się dzwoneczki w oknie
i rozmowy nocą
w ogrodzie doglądam róż
kiedy zamykam oczy
jestem na ławce przyjaciół
a lato znów ma zapach maciejki
czy kiedyś wrócę
do swoich normalnych rozmiarów