10/2024
***
coraz częściej boli mnie głowa
oczy przez mgłę wypatrują światła
dookoła brudno i zimno
ludzie ludziom gotują zły los
nocami mara siada na piersiach
tłumi i tak już płytkie oddechy
w oczekiwaniu na wyrok
tylko strach pozostaje dozgonnym przyjacielem
jeszcze zdrowaś na ustach
a przekleństwa w oczach
gubię ślady ostatniej nadziei
anioł już dawno odstąpił
fatum śmieje się w kułak
pod nieodpowiednią gwiazdą urodzona
ginę na stosie
splotów okoliczności
***
ciemne zimne ulice szumią złowieszczo
przekazują sobie brudne prawdy
których były świadkami
ktoś kiedyś kogoś kochał
ktoś kogoś nigdy nie
pamiętają ckliwe namiętności
wybuchy wyzwisk i gróźb
pijackie szarpaniny
i wreszcie najgorszą ze wszystkiego ciszę
kiedy w oczach nie pozostało nic
a usta zamilkły uparte
bo wszystkie słowa stały się zbędne
pamiętają nawet nas kiedyś tam
przekonujących samych siebie
że jeszcze przecież coś się da
kiedy w oparach zwietrzałego piwa
brodziliśmy w kłamstwach
na siłę wmawiając sobie wyjątkowość
zostały po nas puste puszki
kilka niedopałków
i ten cholerny niesmak
do dziś dnia