12/2025
wyznanie
rozmawiam ze sobą
przeistaczam przestrzeń
w tkankę zmysłów
zamykam świat
krwioobiegiem
mogę zaprzeć się siebie
zaprzeczyć osyfikacji
wypleść koniec z utraty
odmieniać potencjał
przez światło
rozmawiam z wami
śladami dzieciństwa
przewlekam nigdzie
wykluczam resztki doznań
zmieniam skalę wartości
oddalam bliskość
rozmawiam
jakąś częścią mowy
na przykład kodem zmierzchu
w obiektywie oka
lokuję wszechświat
16 listopada (dzień tolerancji smętnych dusz)
cielesność daje o sobie znać
siecią wyzwań
pod oknem zabitym deskami
trzyma urazy
w środku miłość ze śmiercią
gra o wszystko
wzory tradycji w
pozłacanej ramie
tam tamy
niedoliczonych oddechów
traconych możliwości
zużytych treści
czas zmienia spojrzenia
sortuje chwile
zwietrzałe papiery
rekwizyty przygód
przesuwa ciała
z bytu w niebyt
zmienne światło
zaciera uśmiech
słowa opuszczają zdanie
a droga wciąż pod prąd
jak anachronizm
wiedzie nieubłaganie
w zaprzyszłość
***
czekając na wielkie
potykam się o małe
czekając na ocalonych
mijam nieobecnych
wychodząc
staję przed tablicą
przejścia nie ma
zazębiają się światy
kompensują braki
ruch przeszły
niedokonany
ma coś do ukrycia
kroki strącając spokój
tworzą fakty
niewykluczone że
odmienione przez przypadki
wrócą
w nowych wierszach
to jasne