10/2024
ZBIJ GNIEW
Ojcu
Taty kiedy był z mamą nie pamiętam
do garnka wpadały obrane warzywa
w opozycji do rewizjonistycznych
tendencji imperialistycznych zakus
dokładnie mielił na papkę zupę
i słowa
dopasowane do idei
Taty kiedy byłem mały nie pamiętam
mierzył pola
na wizje socjalistycznej ojczyzny
prawie nocą czasem
zdobywałem szczyty kolan
ukryte w Trybunie
Taty kiedy byłem na studiach nie pamiętam
mijaliśmy się
w rozpędzie poczynań
a idee biły się
o wystające kolce naszych słów
Taty kiedy był mały nie pamiętam
tylko dwie fotografie
przejechały spod Stanisławowa
pociągiem bez klasy
z bagażem krzywd i żalu
Zapamiętałem tylko dłonie
taty
takie ojcowskie
wielkie jak szufla
miękkie jak chleb
i drogę do szpitala
kiedy czułem na plecach
możliwość ostatniego oddechu
Panem et…
Chlebodawca nie daje darmo chleba
prędzej igrzyska
głównie pochlebcom
w innych nie chlebem
czasem kamieniem
mimo że nie z jednego pieca chleb jedli
panis łotewski nieco paniczny
biały chleb staje się piekielny
pełny ulepszaczy utwardzaczy
a czarny jak smoła zdaje się iść do nieba
z plewami i otrębami
chleb już nie czuje pieszczoty ręki
rzucającej ziarno, kosy klepanej
i dłoni zbierającej ziarno
i dłoni mięszącej ciasto
tylko zimne metale
ziarno smutnej prawdy
gdzie to zbożne zezbożenie
rozżytnienie
tylko byle spszeniczenie glutenem
zowsienie sprosienie
nie czuje też metalu krzyża
chyba nikt go już nie kroi
z tym znakiem
chleb nie schlebiając mu
to nie bułka z masłem
nie bez razów razowy
oj niekiszony orkiszowy
nie pytam nawet o pytlowy
chleba i soli
ale chleb często bez soli
za to z makiem jak figa
żurawiną słonecznikiem sezamem
bez pracy nie powinno być kołaczy
ale sezamie otwórz się
chleb się chlebie
Boh z nami
bochnami nie okruszkami
z Lipna do Skępego
w lewo Chlebowo i Bocheniec
w prawo Głodowo
USTA WI(e)CZNIE
Niezręczne ręce
oczywiste spojrzenie spod zamkniętych oczu
poręczne usta
ustawicznie wyręczane wzrokiem
nosowy głos
wymownie
spięte pięty i pięści skóra niespięta
serdeczne palce
palące serca
i sromy
sromotnie serdeczne miny
zręczne palce u nóg
nożne piłki
wybrzuszone ręce
miesięczne…. zmarszczone brzuchy
i piersi
mały wielki jak palec
samotny
mały jak wielki palec
gołe golenie i udane uda i udawane niepoślednie pośladki
nie pierwsze już piersi
jajo wody chujowe penisy i dupowaty tyłek
kolana po kolana w gównie w spermie
czoło na czele
palczaste brwi
zmarszczone palce
kroczące nogi
a krok
jeszcze nie martwy
ale już zmartwiony
zmarszczone brwi
zmartwione wątroby i żołądki
krewkie ręce
zimne nogi
niewysłuchane szepty
niewyszeptane marzenia
niewymarzone niewymówione słowa
uszyte marzeniami pogłoskami plotkami uszy
Biało-czerwona
na Święto Flagi
Krew i woda
ile krwi tyle wody po równo
wodą mlekiem lub srebrem płynąca nad krwią
z ekstraordynaryjnego karmazynu polskich czerwców
w pospolitą czerwień karmin
czerwień w różnych odcieniach
ohydnie czerwona wstydliwie heroicznie
czy robotników czy patriotów
i robotników i patriotów
ile ognia zapałów pożarów krwi walki obrony
odwagi i waleczności bohaterów
a ile krwi tchórzy i zdrajców
biel od orła piór
z przestworzy błękitno-białych
czy od srebra szlachetnego co dobrze nam przewodzi
od wody
ile wody czystej życiodajnej a ile ognistej
ile wody przelanej niepokalanej a ile krwi przelanej
ile lanej wody złotoustych
biała czystość niewinność serc
czerwona krew odwagi
ścisłe pasy białe na czerwonym wypływa
byle nie mieszać by nie wyszedł róż cukierkowy
w pastelach wyblaknięć
nieustanną walkę bieli i czerwieni widać
w flag łopocie