12/2025
***
Doświadczyłem doraźności przemian
Nie mam na czym zaczepić myśli
Uczucia wypełzły ze mnie i suną na oślep
Krążę jak kretyn udręczony lękiem
Staję się synonimem głupca
Może przeżywam rozpad tożsamości
Rozpad systemu Kosmiczną halucynację
Nie wiem już kto jest kobietą Kto jest mężczyzną
Nie wiem co jest rzeczywistością a co kreacją ułudy
Współczesność pogrąża moje chwile w niebycie
Druzgoczę ją moim śmiechem idioty
Nagrywam telefonem i wrzucam w Internet – zabijam świat
***
Kreuję się na myśliciela by nie rozsypać się w akcie
decyzji
Moje myśli Moje zdanie na i nie na temat trudne
aż do rozpaczy
uwikłany
w sprzecznościach
Wychylam się z szablonów tworząc dla siebie nowe
role do odegrania
Staram się mówić cicho aby nikt nie usłyszał krzyku
w mojej głowie
***
Twoja śmierć utkwiła we mnie – dosłownie
I teraz życie oddycha za mnie
czuję się zmęczony
Życie ciągnie mnie za poły skóry
Rwie na strzępy Prowadzi w inne rewiry
uwalnia
Spływam łzą muskając kroplę twojej krwi
Z nią mknę w snop światła pośród wiatru