+48 736-84-84-44

Beata Nicoś-Trenk

11/2024

 

Pęknięcie

 

poranek

skaza
na białej porcelanie
wąska ścieżka pomiędzy
miedzą wspólną bezsporną
w nowonarodzonej zieleni
po wewnętrznej stronie powiek

palce szukają palców
ranne jak zorze
na białym prześcieradle

burza
w filiżance zielonej herbaty

deszcz

spłukuje
linie papilarne z szyb
wirują
płatki jaśminu
skrzydła

przecinają dzień
na przed i po

 

południe

stygnący czas
w porcelanowej filiżance w koty
stygmat
pod nadgarstkiem
blada aureola

zmierzch

korowód kropel
liczę gwiazdy głoski godziny
galaktyki
pod białą koszulą
rosea areole

mały pustynny obszar

jeszcze daleko

daleko stąd
do deszczu

pohukiwania sowy
(zabłąkanej w prowincjonalnym mieście)
między zwrotkami
zwracam się
w Twoją stronę
zawsze
teraz

północ

odwrócona klepsydra
zatrzymane pod powieką
ziarenko piasku

palce szukają palców
ranne jak zorze
na białym prześcieradle

poranek

yerba mate
w dwóch zielonych tykwach
oddzielonych milami powietrza
dwa białe fiołki
w zielonej trawie
splecione łodyżki

areolis germinis
axis mundi
appasionate

Ty – ja my

 

 

Niewiersz żałobny

 

kiedy upadał byłam zajęta napadem paniki napad paniki zajmował mnie całą kiedy upadał

znasz to uczucie kiedy trzęsie całym ciałem tak że nie sposób (się) ruszyć?

bądź łaskawa wpaść do mnie bądź uprzejma przywieźć garnek

pisze ona gdy ja wołam tatusiu dlaczego tatusiu kocham cię

tatusiu przepraszam tatusiu przytul mnie tatusiu tęsknię

 

garnek garnek gotuję (się) w garnku do wrzenia wrzę wrę (wrzeć wreć przemieniać

się w parę przy odpowiedniej temperaturze pienić się i kłębić

tętnić rozgwarem życiem być pełnym niepokoju wzburzenia dziać się

szybko i intensywnie być podnieconym, zdenerwowanym) w warkot

żenada pisze ona że nie dzwonisz nie płacisz nie jesteś na cały gwizdek

 

ani na pół jestem gdzie indziej i nicnikomudo czy sroka może być

ptakiem nakręcaczem tatusiu? –  terkocze requiem qui qui ubi ubi

biiiiiiip plujka mucha opluwa wyjmij te kolczyki z ust kobieto

bzysyczy do żałobnicy tylko te dwie stówki jak każde z dzieci (sic!) seriusly?-

sypkie banknoty wypełniają święty garnek po gołąbkachdogąbki

 

przecież dostałaś emerytuję pępkuję światowo światłowodowo

woduje potoki pretensjonalnych pretensji chironex fleckeri

zegar wciąż chodzi głośno tatusiu słychać każdą sekundę

Alicja z krainy dystopii topi w łyżkach wody w tropienio-topieniu ma top jeden

przeprowadziliśmy już zwierzęta zadomawiają się u ciebie bez ciebie

Przejdź do treści