12/2025
***
dotyk
gdy wyciągasz rękę
zamykam oczy
znieczulona
wstrzymuję oddech
***
dwa ptaki opowiadają sobie co zapamiętały
patrzą przy tym znacząco w niebo
pewnego dnia okno zostanie niedomknięte
i ludzie na chwilę zadziwią się
dwa ptaki
kanarek na moim ramieniu
***
umierać tak na pusty żołądek, babcia odradzała
Marek No Atman
poczułam głód
przyjaciel przysłał mi łakocie w białym plecionym koszu
węzełki supełki zalecił wyrzucić
niech nic się nie plącze
tańczę leciutko bez pamięci
trzymając w ręku kruche ciastko
***
nie wierzę w Nic
wierzę w Okruch bez definicji
na koniec pacierza przecieram oczy
Michałowi M.
***
gdyby tak wskoczyć w kruchość liści i
rozszeleścić się
zaszeleścić
że jestem
i nie jestem
i znów jestem
temu co szeleści jak ja
na śmiech na płacz
na mgnienie
***
niedokończone
jeszcze za jasno
na kropkę