12/2025
Egzamin dojrzałości
oślepiający lęk
otworzył zaciśnięte powieki
senni po przebudzeniu
w pośpiechu zapinają guziki
za oknem codzienność
zmatowiałego nieba
matki z dziećmi
i staruszkowie
jeszcze wczoraj
w deszczu migających neonów
podlotkowie
niejutrzejsi
a dzisiaj
schowani w siebie
ogłuszeni ciszą
powoli przemieszczają się
w egzaminacyjnym kondukcie
z potrzebą dorastania
zauroczeni bielą kwitnących kasztanów
uniosą się na skrzydłach wiatru
Słomkowy kapelusz
nawijałeś na palce kosmyki moich włosów
na zaparowanych szkłach okularów odciskałeś usta
gwiazdy wirowały coraz szybciej
spadały w dół
i każda z nich była od ciebie
nie wiedziałam
czy to wczoraj czy jutro
czy świat zwariował czy to ja…
śmiałam się gdy tańczyłeś z kapeluszem pożyczonym od stracha na wróble
obrywałeś kominiarzom guziki na szczęście
przepraszałeś czarnego kota napotkanego na drodze za podeptaną łapę
Słomkowy kapelusz… wciąż go zakładam
chociaż nie chroni
od spadających liści wiatru i deszczu