12/2025
wiersze z cyklu Natura
TRES
nasza wiara – stokrotka na skale
nasza nadzieja – może Hope Georga Wattsa
nasza miłość – kaczątko Andersena
TRANSITUM
chodzę po czaszkach neandertalczyków
po pierwszych nagrobnych kwiatach
skropionych łzami człowieka
chodzę po ziemi twórcy koła
po spalonych zwojach Mezopotamii
skropionych łzami Sumerów
chodzę po ziemi Mojżesza
po jego wierze i niewierze
skropionych łzami Filistynów
chodzę po ziemi Gagarina –
jego snach o potędze
skropionych łzami gwiazd
VELUM
nosisz baszty łańcuchy i kule świata
a podpory skrzypiących ramion
giną ciągle w łopocie sztandarów –
od nieuchronności mchu i rdzy
chroni cię jak dziwaczny sen
majestat piaskowych bram
dlatego nie dostrzegasz
drgania swoich dni
i rozdmuchujesz tylko
chmury rudych liści
FORMA
gryzące kłęby nienawiści jak gniazdo Starożytnego Węża
w kolejnym poranionym przez Cara Mieście Stepów
a wolność jak brudne dziecko z papierosem
albo rycerzyk melaminowych trunków
który odrzucił pewnego Cieślę
dobry smak wystrzelono w niebyt
życie spłaszcza się więc w swoim teatrze