fbpx
Zaznacz stronę

Poezja Danuty Czerwińskiej-Murawskiej

 

 

03/2021

 

 

Pójdę na spacer…

Pójdę na spacer 
z marzeniami pod rękę
Aleją kasztanową
Pójdę do końca 
Może tam znajdę miłość 
Może tam znajdę szczęście

Wezmę kasztana do ręki
Jak talizman zachowam

Pójdę na spacer 
z marzeniami pod rękę 
Ścieżką wśród głosów z dzieciństwa 
Może tam w tej starej kamienicy
Zamieszkało moje szczęście 
Może tam ukryta jest moja miłość

Wezmę trochę stuletniego kurzu 
Jak talizman zachowam

Pójdę na spacer 
z marzeniami pod rękę 
Parkiem, którego już nie ma
Może tam wśród zapomnianych drzew 
Odnajdę moje szczęście
Może tam w pustych gniazdach 
Zamieszkała moja miłość

Wezmę piórko do ręki 
Jak talizman zachowam… 

Pójdę na spacer 
z Tobą pod rękę
Ulicą wśród szumu samochodów 
Gdzie gwar i śmiech, gdzie radość 
Może tam odnajdziemy 
nasze szczęście
Może tam odnajdziemy siebie

Weź do ręki moją miłość 
Jak talizman zachowaj… 

 

 

Jestem? 

Jestem przezroczysta 
Znikam… 
Uwikłana w matni 
Szukam prawdy
O własnym
Istnieniu… 

Na krawędzi kłamstwa 
Wyrywam włosy 
Z głowy 
Pozlepianych myśli
Zawiązanych
Na kokardkę

Jestem przezroczysta 
Jak ekran 
Telewizora
Z wyłączonym głosem 
Słucham prawd 
Bez prawa głosu 

Tańczę na linie
Wysokiego napięcia
Z wielkim znakiem 
Zapytania
Przytulam wykrzyknik 
I… balansuję
Między jednym
A drugim… 

Jestem przezroczysta

Ale nie znikam!

 

 

Samotność

Wczoraj widziałam ślady 
stóp samotności 
Prowadziły w moim kierunku
Nie bałam się
Przecież nie jestem sama
Mam dzieci, wnuki, przyjaciół
Mieszkam wśród ludzi…
Pomyślałam… 
Gdy zapukała do drzwi
Otworzyłam
Weszła 
Nic nie mówiła 
Rozsiadła się wygodnie na kanapie
Wzięła do ręki pilota
Zaczęła oglądać telewizję
A ja? 
Zadawałam sobie pytania
Mnie tu nie ma?
Czemu nie chce ze mną rozmawiać?
Napić się kawy?
Jestem niewidoczna?
Przezroczysta jak szyba?
Hej, ja tu jestem! 
Spojrzała na mnie leniwie
I rzekła
Jesteś tego pewna? 
Odwiedza mnie teraz od czasu do czasu
Nie chcę się z nią zaprzyjaźnić 
Jednak czasami coś mądrego mi podpowie… 

 

02/2020

 

 

Filiżanka herbaty

 

Smutek ogarnia duszę…

Żal dni malowanych tęczą,
Gdzie pozostał tylko smak
Wczoraj wypitej herbaty, 

Byłeś wtedy ze mną…

Słodziłeś filiżanki brzeg
By moje usta mogły poczuć twoje
O czym myślałeś… dziś wiem…

Wplatałeś palce w moje włosy… 

Kochałam wtedy te dłonie…
Nie pamiętam ile mieliśmy lat,
Wiatr rozwiał o nas marzenia.

Po filiżance pozostał na obrusie ślad,
Tylko aromat herbaty się nie zmienia…

 

A.D. 19.10.2017 r.  

 

___

 

01/2020

 

Nic się nie stało…

Strach wita każdy dzień,
Noce otulone bezsennością
Przyszłych zdarzeń.
Puste ulice szydzą sobie z nas.
Teraz one są wolne,
Słuchają śpiewu ptaków,
Nawoływania.
Rodzi się nowe życie,
Tuż za drzwiami
Szczelnie zamkniętymi
Zakazem: „zostań w domu”!

Przecież nic się nie stało…

Kwitną drzewa, kwiaty, krzewy…
Słońce pod pretekstem kwietnia,
Tuli ziemię swymi ramionami.
Wiatr muska delikatnie płatki
Nowonarodzonych fiołków, bratków,
Roznosząc ich zapach
Po niezagrabionych ścieżkach ogrodu.

Przecież nic się nie stało…

W wysokich drzewach
Taniec godowy gawronów.
Kukułka nie zapomniała,
Przygląda się i czeka,
By znów podrzucić im pisklęta.
Na moim parapecie sikorki i wróbelki,
Znają drogę od lat.
Pukają do okna –
– wyjdź do nas… zobacz…
Jest pięknie, jak zawsze o tej porze…

Przecież nic się nie stało… 
Nic…
Tylko Ciebie nie ma…

***

 

Zamknięte drzwi,
Zamknięte okna…
Widzisz świat pełen strachu
Wśród zieleni i słońca
Cisza…
Nie ma uśmiechu,
Nie ma radosnych okrzyków dzieci,
Puste place zabaw…
Puste ulice…
Z dala jeden od drugiego,
Zamaskowani,
Bez twarzy,
Mijamy się…
Covid 19
Karawana, jedna za drugą,
Nie pyta, zabiera…
Zapłakane szyby,
Rozmazane twarze
Wczorajszej żałoby…
Odchodzisz od okna…
Na stole kawa i…
Tortelinii…

Skip to content