Poezja Kazimierza Lindy

Bircza

Na dno głębi
spada droga
ze szczytu wzgórza
swoje nazwy
wyznaczają granity
Stalowe źrenice ptaka
na osiedle patrzą
W gnieździe kamiennych stosów
głos liści dębowych
zapowiada spoczynek 
spracowanym dłoniom

Droga

Dla ciebie
chciałbym
napełnić puchar

Na drogę do oazy
potrzebne mi twoje światło

Żegnanie z akacją

Mówiłaś kiedyś
o akacji
że zakwitła motylami
prosiłaś o kwiat

Po kolczastym pniu 
wspinałem się
by dotrzeć
do białych kiści

kiedy wróciłem
odeszłaś

Posypały się motyle 
odarty z woni kwiat 
zwiądł