fbpx
Zaznacz stronę

Poezja Ewy Nowakowskiej

02/2020

cisza przed burzą

czarna mucha na białej firance
lato skleja wszystko, lepkie myśli zawładnęły światem
kleimy się do siebie na coś, na nic , na niewiadomo co
ten upał, kobieta, mężczyzna
kobieta odwraca głowę, mężczyzna milczy
lubi milczeć w tamtą stronę, zamyka oczy by widzieć
kobieta zakłada nogę na nogę
cisza przed burzą, sierpień 1939
wszystko toczy się zwyczajnie, może prawie zwyczajnie
polscy himalaiści wspinają się na Nanda Devi
mężczyzna zdobywa kobietę, kobieta patrzy
letnicy wracają z wywczasów
kto przedstawi w kasie kartę zgłoszenia
przy kopaniu rowów przeciwlotniczych
otrzyma bilety po 1,5 zł do bliskich rzędów
premiera 5 września, mężczyzna kupuje bilety
początek roku już w poniedziałek
cała Polska robi wyprawki

marszałek z 31 sierpnia na 1 września gra w pokera
noc jest parna, cisza przed burzą
powietrze stoi, mucha porusza skrzydłami

judasz

pocałunek ze szczególnym okrucieństwem
jednak bardzo ludzki
kiedy sznur ostatnim wspomnieniem
zaciskał pętlę
dziś tamte sandały 20 cm nad ziemią
nadal każą mi wierzyć
w twoje człowieczeństwo 

___

01/2020

Champion

Boże tobie nie powiem
faux pas ten twój świat niekiedy uśmiecham się do ciebie
od cudów życia tego nie chcę odpoczywać ale przecież wiesz
ewa w raju nie miała wyboru
ten adam, ten wąż, to jabłko
a ona woli gruszki 

Himmelpforten 

Andrzejowi Mleczko 

do nieba bram 

cóż za arogancja, planujesz życie
jakby tabliczki nagrobne były zupełnie niewidzialne
obcasy dłuższe niż spódniczki, biodra zataczają kręgi
to lato jest duszne, jakaś dłoń w czyjejś dłoni
linie papilarne zakręcają w prawo, potem w lewo
przecież odejścia i powroty są takie oczywiste
latem nikt nie myśli o wiośnie, końcu lata, końcu czegokolwiek stopy biegną brzegiem rzeki, świeci słońce
wiosną jest cicho i pusto, przybywają tabliczki na cmentarzach imiona pisane kursywą patrzą, przymykasz oczy
rozmawiasz z Teresą, Clausem, Wernerem
most nie łączy, woda płynie w górę rzeki. 

pięć kroków 

codziennie o tej samej godzinie 
budzę się z nieznośnym bólem głowy 
mniej więcej w tym samym czasie 
pies sąsiadów zaczyna zawodzić
ja patrzę w brudne lustro , on w drzwi 
obrazy za oknem maleją
tyle domów, domy jak pudełka zapałek 
kiedyś skończy się chleb i zapałki 
trzeba będzie wyjść
nie wiem czy potrafię chodzić 
pięć kroków do łazienki , osiem do kuchni 
dziś zapukał listonosz zamknąć mocniej
czy próbować otworzyć

poetki

tłuką de volaille’e, pieką
noszą siatki z zakupami
mają nip-y , pesele, telefony
modlą się i przeklinają z pasją
podatki płacą
tylko czasem
błękit musną
w scenerii gwiazd
kapną myślą na papier
zaistnieją oswojonym słowem 
w koronie drzew ukryte 
uśmiechać się będą
do siebie

Skip to content