Poezja Ewy Nowakowskiej

Champion

Boże tobie nie powiem
faux pas ten twój świat niekiedy uśmiecham się do ciebie
od cudów życia tego nie chcę odpoczywać ale przecież wiesz
ewa w raju nie miała wyboru
ten adam, ten wąż, to jabłko
a ona woli gruszki 

Himmelpforten 

Andrzejowi Mleczko 

do nieba bram 

cóż za arogancja, planujesz życie
jakby tabliczki nagrobne były zupełnie niewidzialne
obcasy dłuższe niż spódniczki, biodra zataczają kręgi
to lato jest duszne, jakaś dłoń w czyjejś dłoni
linie papilarne zakręcają w prawo, potem w lewo
przecież odejścia i powroty są takie oczywiste
latem nikt nie myśli o wiośnie, końcu lata, końcu czegokolwiek stopy biegną brzegiem rzeki, świeci słońce
wiosną jest cicho i pusto, przybywają tabliczki na cmentarzach imiona pisane kursywą patrzą, przymykasz oczy
rozmawiasz z Teresą, Clausem, Wernerem
most nie łączy, woda płynie w górę rzeki. 

pięć kroków 

codziennie o tej samej godzinie 
budzę się z nieznośnym bólem głowy 
mniej więcej w tym samym czasie 
pies sąsiadów zaczyna zawodzić
ja patrzę w brudne lustro , on w drzwi 
obrazy za oknem maleją
tyle domów, domy jak pudełka zapałek 
kiedyś skończy się chleb i zapałki 
trzeba będzie wyjść
nie wiem czy potrafię chodzić 
pięć kroków do łazienki , osiem do kuchni 
dziś zapukał listonosz zamknąć mocniej
czy próbować otworzyć

 

poetki

tłuką de volaille’e, pieką
noszą siatki z zakupami
mają nip-y , pesele, telefony
modlą się i przeklinają z pasją
podatki płacą
tylko czasem
błękit musną
w scenerii gwiazd
kapną myślą na papier
zaistnieją oswojonym słowem 
w koronie drzew ukryte 
uśmiechać się będą
do siebie