Poezja Tadeusza Zawadowskiego

bez ciebie

Ewie

gdy ciebie nie ma sprzęty nie chcą mnie słuchać. zegarek przestaje chodzić jakby chciał powiedzieć że w samotności czas przestaje się liczyć.
psują się okulary i moje książki obrażone

kryją się po kątach na znak protestu
że nie mogą być czytane.
Telefon milknie i pokazuje tylko sygnały że nie chce ze mną rozmawiać.
Woda z kranu płynie jakby wolniej.
Bez ciebie czują się samotne

nawet sprzęty w naszym mieszkaniu.

Granice miłości

Ewie

kocham cię najwięcej we wszystkich światach. Bez względu na którym będę za chwilę. w każdym aż poza granice zrozumienia. Nie sposób przecież miłości zamknąć
w siatce południków i równoleżników nakładanej

na teleskopowe oczy uczonych. Ograniczyć atmosferą czy litosferą. Jednego świata
za mało aby pomieścić coś

co nie ma granic.

Nie mów mi o jutrze

nie mów mi o jutrze, to taka umowna data
wymyślona na potrzeby chwili. Wciąż trwa dzisiaj. Jeszcze
ciągle mogę nie oglądać telewizji i liczyć spadające
z drzew liście. Mam czas do zimy czyli kilka miesięcy.
Później mogą odłączyć prąd. Elektroencefalogram pokaże prostą po której należy przebiec na drugą stronę.

A co jeśli jutra nie będzie i pozostanę z wielkim znakiem zapytania,
z wiecznie otwartymi z przerażenia ustami? Teraz mów do mnie jeszcze oczyma dotykiem dłoni muśnięciem włosów po policzku. Słowa Tetmajera mieszają się z kroplami potu na czole. Coraz bliżej
do zimy. Liście przykryje biała niepamięć .w którą
skryją się razem z moją mrówką. Noszę ją w sercu
jak talizman chroniący mnie przed sobą.

O północy zatrzymał się zegar i nie wiem po której jestem stronie.