fbpx

Poezja Tadeusza Zawadowskiego

03/2021

Wyspa

całą noc śniłem że już się nigdy nie obudzę. we śnie
leżałem na wyspie gdzieś pośrodku rzeki wypływającej 
z zakamarków dzieciństwa. podchodzili ludzie i pytali
o moje sny. zdejmowali barwy z drzew i kwiatów 
i wkładali do ich wnętrza. we włosach tańczyły 
im rude wiewiórki a w bruzdach zmarszczek mieszkali
mali chłopcy z którymi kiedyś tylko bawiłem się 
w wojnę. po przebudzeniu

nie było ani wyspy ani rzeki ani nawet mnie.

O co utracone

tak naprawdę pozostaje w nas tylko to co utracone. ślad 
po bitwie na kije. urwany guzik od dziecięcej marynarki 
szukany godzinami. pierwsza komunia która może równać się
tylko z ostatnią. wszystko pozostałe może się jeszcze wydarzyć.
to co utracone rośnie w nas jak góra. daremnie 
szukamy właściwego szlaku aby
dostać się na jej szczyt bowiem wszystkie już dawno

rozmyły się we mgle.

02/2020

DOM  Z  MGŁY

gdybym umiał zbudować dom dla ptaków pewnie bym
w nim zamieszkał. to niby takie proste. kilka deseczek gwoździ
i jest dom. żadnych telewizorów i gazet z wiadomościami
o kolejnych trzęsieniach świata. żadnych spikerów
mówiących co i dlaczego mam robić.

gdybym umiał zbudować dom dla ptaków zawiesiłbym go
w moim ogrodzie na gałęzi nieistniejącego już orzecha
i stałbym się jak on poza zasięgiem ludzkiego wzroku. odporny 
na uderzenia jak mgła co się ścieli nad ranem. wierzyłbym
w niebo tak bliskie że na wyciągnięcie ramion. 

gdybym był ptakiem zbudowałbym dom z mgły

julia

julia ma osiemdziesiąt siedem lat. ciągle pamięta
potajemne schadzki z romeo i kradzione pocałunki
na parkowej ławce. jej ukochany wyjechał 
tak daleko gdzie światy się kończą lśniącym karawanem. czasem
czyta od niego listy ukryte pod marmurową płytą. niekiedy
przychodzi do niej kobieta z dwójką dzieci mówiąc że to jej
prawnuki. podsuwa kolorowe cukierki na lepszą pamięć. julia
chowa je na dnie wazonu z zasuszonymi kwiatami  
które dostała od ukochanego. nie ma prawnuków ani problemów 
z pamięcią. ciągle jest młodą dziewczyną. przed oczyma 
ma wciąż roześmianą twarz swojego romeo który powróci 

lśniącym karawanem.

NIM  SEN  NADEJDZIE

tylu moich przyjaciół wymaszerowało w sen. jeszcze
dudnią mi w głowie bębny ich butów uderzające o bruk
niedokończonych wojen. pozostały po nich porozrzucane 
guziki od mundurów wierszy. odbezpieczone granaty słów
których nie zdążyli wyrzuć na papier lub choćby na wiatr. nocą
zamiast baranów liczę kroki tych którzy przekroczyli linię
frontu. powoli zajmuję ich pozycje. za nimi

już tylko sen.

___

01/2020

bez ciebie

Ewie

gdy ciebie nie ma sprzęty nie chcą mnie słuchać. zegarek przestaje chodzić jakby chciał powiedzieć że w samotności czas przestaje się liczyć.
psują się okulary i moje książki obrażone

kryją się po kątach na znak protestu
że nie mogą być czytane.
Telefon milknie i pokazuje tylko sygnały że nie chce ze mną rozmawiać.
Woda z kranu płynie jakby wolniej.
Bez ciebie czują się samotne

nawet sprzęty w naszym mieszkaniu.

Granice miłości

Ewie

kocham cię najwięcej we wszystkich światach. Bez względu na którym będę za chwilę. w każdym aż poza granice zrozumienia. Nie sposób przecież miłości zamknąć
w siatce południków i równoleżników nakładanej

na teleskopowe oczy uczonych. Ograniczyć atmosferą czy litosferą. Jednego świata
za mało aby pomieścić coś

co nie ma granic.

Nie mów mi o jutrze

nie mów mi o jutrze, to taka umowna data
wymyślona na potrzeby chwili. Wciąż trwa dzisiaj. Jeszcze
ciągle mogę nie oglądać telewizji i liczyć spadające
z drzew liście. Mam czas do zimy czyli kilka miesięcy.
Później mogą odłączyć prąd. Elektroencefalogram pokaże prostą po której należy przebiec na drugą stronę.

A co jeśli jutra nie będzie i pozostanę z wielkim znakiem zapytania,
z wiecznie otwartymi z przerażenia ustami? Teraz mów do mnie jeszcze oczyma dotykiem dłoni muśnięciem włosów po policzku. Słowa Tetmajera mieszają się z kroplami potu na czole. Coraz bliżej
do zimy. Liście przykryje biała niepamięć .w którą
skryją się razem z moją mrówką. Noszę ją w sercu
jak talizman chroniący mnie przed sobą.

O północy zatrzymał się zegar i nie wiem po której jestem stronie.