W Magicznej Krainie Barw mieszkał Pan Niebieski i Pani Żółta. Pan Niebieski był spokojny i często zamyślony. Powoli przechadzał się po Magicznej Krainie. Ciągnął jedną nogę za drugą, przystawał i znów powoli sunął. Pani Żółta była wesoła i często się śmiała. Tańczyła, wirowała i biegała. To tu, to tam. Śpiewając jakby sama do siebie, co chwilę przystawała i z zachwytu przytupywała. Co i rusz kogoś zagadywała. Pan Niebieski często wzdychał i mówił sam ze sobą. Jakby nikogo i nic nie dostrzegał.

Ponieważ Pani Żółta była jak iskierka, jak chwila nagła, nie miała czasu, by mieć przyjaciół, choć wszyscy ją podziwiali i się nią zachwycali. Pan Niebieski natomiast stale z boku stał, nieśmiały chyba był, bo gdy ktoś go zagadywał, on milczał i myślał… i patrzył.. buzię otwierał i zamykał, a czasem i jąkał się nawet. Dlatego i on nie miał przyjaciół.

Pewnego dnia w Magicznej Krainie Barw nastała gęsta mgła. Pani Żółta nie mogąc się niczym zachwycać, bo nic nie widziała w tej mgle gęstej jak śmietana, zatrzymała się i zasłuchała. A Pan Niebieski poczuł się bardzo bezpiecznie w tej niewidoczności i zaczął głośno opowiadać – dziwy prawić – jakie to barwy i ich odcienie są na świecie i jakie to uczucia malują. Zasłuchana Pani Żółta powoli podążała za głosem. Przystanęła tuż przy nim… Tymczasem wiatr rozwiał mgłę. Pani Żółta szczerze zachwycona, promieniście i świetliście uśmiechnęła się do Pana Niebieskiego. Pan Niebieski ujrzawszy tyle jasności i poczuwszy tyle ciepła z tych iskier, oczarowany delikatnie dotknął Pani Żółtej. Ona zaś pociągnęła go do tańca. Wiatr zaszumiał im walca. A oni sobą oczarowani, w tej magicznej chwili, stworzyli barwę ich miłości i zjednoczenia. Nadziei na szczęśliwą wspólną przyszłość.

I tak pojawił się Zielony.