Mój los

Mieszkałem w domu, który miał okna na cztery strony świata. Byłem więc przekonany, że wszystko widzę i panuję nad swoim losem.

Pewnego poranka dotarł do mnie hałas. Dochodził zza okna wychodzącego na wschód. Odsunąłem firankę i zobaczyłem, jak żołnierze Terakotowej Armii cesarza Qin dają odpór najeźdźcom ze wschodniej dynastii Jin. Szczęk broni i jęki konających zlewały się z okrzykami nawołującymi do walki. Szala zwycięstwa przesuwała się z jednej strony na drugą. „Będę bezpieczny, jak natychmiast zasunę żaluzje”-pomyślałem.

W tej samej chwili usłyszałem dźwięki dochodzące zza okna południowego. Moim oczom ukazał się obraz Legionów Rzymskich ścierających się z Seonami. Wokół leżały zakrwawione ciała, porozrzucane tarcze i połamane miecze. Dostrzegłem Brennusa, który wskazywał kierunek natarcia.

Podszedłem do okna zachodniego. Za nim roztaczał się widok Ottona I na białym koniu i oddziałów zbrojnych, dokonujących rzezi na feudałach karolińskich. Widziałem, jak z otchłani Renu wynurza się pozbawiona miecza dłoń Giselberga.

Podbiegłem do okna północnego. Szwedzka artyleria otworzyła ogień, a Stenbock wydał rozkaz ataku. Kontratak duńskiej kawalerii załamał się przez piechotę wspieraną wystrzałami z bombard. W ruch szły hakownice i muszkiety.

Zamykając żaluzje w ostatnim z okien wiedziałem już, że mój los nie zależy ode mnie. Zrozumiałem też, że błękit nieba, zielone źdźbła trawy i kołyszące się na wietrze gałęzie drzew, są być może tylko ucieleśnieniem moich marzeń i tęsknot. Jednak jutro znowu podejdę do okna, może powrócą …

29 marca 2020