+48 736-84-84-44

30. lecie Poetki Beaty Poczwardowskiej

Jubileusz 30-lecia pracy twórczej

Poetki BEATY POCZWARDOWSKIEJ

            

O miłości pisać już nie będę.
Niech ona napisze o mnie.

O kochaniu. 

I o umieraniu z tęsknoty do mnie.

Może wtedy zostanę –
Wierszem – na wietrze.

(z tomiku ,,Kobieta w przedsionku serca“)

Beata Poczwardowska – pracowita mróweczka ukrywająca się pod płaszczykiem ćmy (Marii Ćmy), dopieszczaczka słów, profesjonalistko – perfekcjonistka, zaklinaczka poezji, która tworzy od 9 roku życia. Zadebiutowała w roku 1994 tomikiem ,,Kwiaty księżyca“. Zwykle nie bierze udziału w konkursach.Wyjątkowo dla zabawy i na prośbę przyjaciół uczestniczyła w 2019 r. w konkursie jednego wiersza organizowanego przez Fundację czAR(T) Krzywogońca, który wygrała w kategorii ogólnopolskiej wierszem ,,Mowa ognia“. Otrzymała w 1995 r. wyróżnienie na ogólnopolskim konkursie ,,Głosu Nauczycielskiego“ za tomik ,,Nie opowiem ci tej ciszy“ (tomik zgłosił Antoni Cybulski prezes NKL-Włocławek).

Miała spotkanie autorskie  w USA: 4.XII.1998 r. Uniwesity of Utah w Salt Lake City oraz 20.VII.2018 w Polish Club of Denver. Zaowocowało to późniejszymi publikacjami w prasie polonijnej USA i Kanady: ,,Głos Polonii w USA“(2022), PANORAMA  kwartalny Magazyn Polonii Montrealskiej (2023).

Wchodzi w skład jury ogólnopolskiego konkursu dla dzieci i młodzieży w Golubiu Dobrzyniu ,,Potyczki wierszowane“ oraz międzynarodowego konkursu na Polonijnego Artystę Roku ,,Kreatorzy uczuć i wyobraźni“w kategorii poezja, organizowanego przez ,,Ypsilon“ wspólnie z Polish Academy of Social Scientes and Humanites w Warszawie i Londynie.

 25.stycznia 2024 r. Beatka obchodziła swój Jubileusz w Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu.

 Wieczór prowadziła: Daria Danuta Lisiecka oraz uświetnili wspólpracujący z Poetką od dawna twórcy: Lidia Dragon -malarsko oraz Krystian Wierzchowski oprawą muzyczną.

 Wiersze Poetki prezentowała Patrycja Zakrzewska.

Kilka godzin monotonnego stukotu kół pociągu… Ulice Torunia w strugach deszczu… Krótki spacer w późne popołudnie i okazały, oświetlony budynek Książnicy Kopernikańskiej, a wszystko na tle leniwie snującej się Wisły.
Początek niezbyt obiecujący?
A jednak, zważywszy, że to tylko preludium tego, co się dopiero zadzieje.
I zadziało.
Przestronna sala wypełniona po brzegi miłośnikami poezji. Delikatne nuty muzyki odrywające się od klawiatury za sprawą palców Krystiana Wierzchowskiego. Napełniały przestrzeń, zatrzymując się przy wyeksponowanych obrazach Lidii Dragon, urzekających niezwykłą kolorystyką, tematem i fakturą. Wszystko w klimacie dobrze mi znanym za sprawą twórczości Beaty Poczwardowskiej – Poetki świętującej 30-sto lecie literackiej przyjaźni ze słowem pisanym, o której opowiedziała w rozmowie, prowadzonej przez znaną i cenioną animatorkę kultury Darię Danutę Lisiecką.
Intrygujący sposób prowadzenia wywiadu, umożliwił poznanie drogi artystycznej Beaty Poczwardowskiej (Maria Ćma), a także wyzwolił urzekającą historię kasztanowca, który w pewnym okresie życia Poetki pełnił istotną rolę w Jej osobowościowym rozwoju.
Do udziału w rozmowie płynnie i naturalnie zaproszeni zostali także goście Beaty, czyli Pani Lidia, Pan Krystian i Pani Patrycja Zakrzewska – genialna interpretatorka utworów poetyckich bohaterki wieczoru. Geniusz interpretacji polegał na pełnym odczytaniu, zrozumieniu i wyartykułowaniu emocji, ukrytych w prezentowanej poezji, czego efektem  absolutna cisza po każdej recytacji.
Pięć odrębnych światów artystycznych, tyleż samo twórczych wrażliwości tworzących nową jakość, której oś stanowiła poezja kobiety w zwiewnej, kwiecistej sukience dopełnionej finezyjnie upiętym szalem… Kwintesencja niebywałej energii jednocząca przestrzenie pięciorga osobowości wyjątkowych ludzi kultury.
Uczestnicząc w koncercie, wernisażu czy prezentacji poetyckiej angażuje się jeden, dwa zmysły. W Toruńskim Klubie Poetów przy Książnicy Kopernikańskiej żaden ze zmysłów nie miał chwili wytchnienia. Pracowały intensywnie, na najsubtelniejszych obrotach, wypełniając pięknem każdego z uczestników spotkania.
Potrzebowałam trochę czasu, żeby nazwać wszystko to, co widziałam, słyszałam i czułam, tak w trakcie jak i po spotkaniu.
W tym kontekście styczniowy chłód, deszcz i wielogodzinna monotonia powrotu, to jedynie nic nieznaczący szczegół tego wyjątkowego dnia.
Beato, kolejnych lat pełnych przychylnej weny i twórczych przyjaciół

Anna Marszewska

 

Poetka oczami innych twórców…

 

 

Anna Marszewska:

Impresja o poezji Beaty Poczwardowskiej

Wciąż wracam do tomików Beaty Poczwardowskiej, znanej także jako Maria Ćma.
Przyciągają mnie jak magnes. Jak pragnienie, które chce się zaspokoić.
Jej Poezja jest niczym cha-no-yu – japoński, pełen mistycyzmu rytuał parzenia i picia herbaty. Jak oczyszczający spacer po ogrodzie kojącym zmysły. Uwalniającym od wszechobecnego niepokoju, dysonansu, dysharmonii.
Beata – wytrawny chajin, nabiera bambusową łyżeczką suszu herbaty codzienności, przesypuje do miseczki własnych myśli, po czym bambusową chochelką środków artystycznego wyrazu, zalewa wrzątkiem słów w proporcji idealnej. Bambusowym pędzelkiem emocji łączy wszystko, tworząc delikatną piankę indywidualizmu przekazu i wydobywa smaki dotąd niepoznane w niepowtarzalnym aromacie swoistości.
Napełnioną filiżankę podaje tobie…na otwartej dłoni. A ty pijesz w absolutnej ciszy. Smakujesz esencjonalny napar w odprężeniu i rozumiesz, czujesz.
Kim jest Beata?
…kobietą w krzątaninie dnia, przygotowującą obiad, rozmawiającą z bliskimi, z przyjaciółmi, jadącą autobusem do pracy…z dojrzałym darem pokoju. Umiejętnością oderwania od wszystkiego, by chwilą, mgnieniem, lśnieniem wejść w barwną przestrzeń, która niespodziewanie – często dla niej samej – otwiera się eteryczną lekkością myśli. A Ona jaśnieje. Wchodzi w nie i wszystko staje się możliwe, prawdziwe…rozmowa z Bogiem, z tym kogo już nie ma, z odległym przyjacielem, z naturą, życiem, śmiercią, miłością, tęsknotą…z samą sobą…w sobie.
Czym dla Niej jest człowiek?
…tajemnicą stworzenia, kodem duszy bez wieku zapisanym zamysłem mądrości Boga.
Czym jest śmierć?
…świadomością, stanem przejścia, wiarą w nowe. Istotą i elementem odwiecznego misterium trwania. To właśnie dzięki świadomości istnienia śmierci, można w pełni smakować życie…tu i teraz.
Czym jest miłość?
…wszystkim i jedynym co tak naprawdę ważne. Co motywuje, podaje ramię, podnosi i nadaje życiu najwartościowszą perspektywę.
Beata jest Poetką piszącą miłość. We wszystkich jej przejawach i wymiarach. Mówi o niej z najpiękniejszą prostotą.
Nie szuka słów, by ją nazwać…są w Niej. Po prostu sięga po nie i zapisuje z niebywałą głębią.
Jak to robi?
…nie wiem. Wiem jedynie, że czego się w sobie nie ma, nigdzie się nie znajdzie, nie nazwie i nie da innym.
Zapraszam na herbatę Poetki niezwykłej smakiem i intensywnością.

 

***

Barbara Gramza:

 Na zaproszenie Toruńskiego Klubu Poetów wzięłam udział w obchodach 30-lecia pracy twórczej Beaty Poczwardowskiej. Spotkanie prowadziła Daria Danuta Lisiecka . Wyjątkowy klimat swoją odmienną ciekawą twórczość Poetka prezentowała w asyście obrazów Lidia Dragon, która             współpracuje z poetką i Krystian Wierzchowski – Krystek, muzyk, który skomponował muzykę do trzech wierszy, których  mogliśmy wysłuchać. Ty, Ja, tak to My jesteśmy kreatorami własnych               nastrojów. Była to wspaniała uczta dla ducha.

 

jestem księgą
otwartą skrzydłami motyla
opowiadam piękno
jestem motylem
powiewem skrzydeł
otwieram opowieść
jestem mgnieniem
w otwartym spojrzeniu świata
dotykam impresją

Wiersz Beata Poczwardowska
z tomiku (Omijając czas)

***

 Anna Stanek:

 Czasem zdarza się taki splot wrażeń, że trudno się otrząsnąć, trudno się tym podzielić. Takim wielowymiarowym wydarzeniem był wieczór autorski Beaty Poczwardowskiej (Marii Ćmy) w Książnicy Kopernikańskiej. Jak nazwać wydarzenie, w którym jest się oczarowanym pełną wrażliwości poezją Beaty, porwanym erudycją prowadzącej spotkanie Darii (Daria Danuta Lisiecka), zasłuchanym w piosenki Krystiana Wierzchowskiego do tekstów autorki, a tym wrażeniom towarzyszy wystawa obrazów Lidii Dragon, w tym – inspirowanych wierszami Beaty… Dopełnieniem szczęścia był wyjątkowy głos Patrycji Zakrzewskiej, czytającej utwory bohaterki wieczoru. Te doskonałe interpretacje zapadły mi w pamięć już na wieczorze autorskim w Golubiu Dobrzyniu.
A wszystko to w ramach jednego wieczoru z cyklu autorskich spotkań Toruńskiego Klubu Poetów przy Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu. Czyli jeszcze spotkanie z lubianymi i bliskimi sercu osobami. Na koniec – gdy się wychodzi, jest się olśnionym blaskiem pełni Księżyca. Pokazuje się zza chmur, by móc się rozmarzyć, no i zrobić mu zdjęcie, choć tylko telefonem. Później wraca się przez noc z Darią, z lekkim sercem, w doskonałym humorze, z chęcią do życia.

  ***

Teresa Śleboda:

  ***

Gosia Agacka

***

Anna Marszewska:

***

Dziękujemy i my…

B.Poczwardowska, „Pióro feniksa”
czyta: Beata Poczwardowska
B.Poczwardowska, „Tam gdzie kończy się fortepian Chopina”
czyta: Beata Poczwardowska

autor zdjęć: Adam Zakrzewski

Przejdź do treści