+48 736-84-84-44

Danuta Kossakowska

10/2024

Październik

 

Długo pisałam.

 

Akapity zdążyły  połączyć się w jedno,

a ziemia – obrócić trzysta sześćdziesiąt jeden stopni.

Pomnożone przez osiem miesięcy

i przeszło dwa kwartały,

kiedy stoję i nawet nie wyciągam rąk.

 

Zesztywniały, jak sople lodu,

tkwią przyczepione do muru.

I boję się, że kiedyś pękną,

a ja schowam się przed tobą w Pandorze.

Jakby wszystkie toczone po ziemi klepsydry,

nie mogły stanąć w pionie,

bo coś między nami ugrzęzło,

chyba piasek.

I tak od lutego już czekam.

 

Ciężkości

 

Martwy punkt to zaledwie początek końca.

Wyblakła część osi po lewej stronie marginesu.

 

Wykres funkcji bez wyrazu wolnego,

bo coś się wyzerowało

i nie chce zatonąć.

 

Flashbacki, gdy sama stoję w kolejce,

a koszyk prawie pusty,

jak przeszło rok temu

twoje oczy.

 

Więc dryfuję,

a gdy morze wyrzuci mnie w końcu na brzeg –

grzęznę,

zapominając kierunki,

gdzie prawo, gdzie lewo –

 

i środek.

 

Przejdź do treści