fbpx
Zaznacz stronę

Poezja Jolanty Stelmasiak

04/2020

 

Ewangelia według Łotra

skąd możemy wiedzieć co nam kiedyś przypiszą
słowa gesty czyny żywot heroiczny
może nędzny los drania

dziś nie znamy się sami jutro się na nas poznają
wyświechtane frazesy przypiszą tak trwale
że będą je cytować całe pokolenia

bezbronni wobec czasu nadchodzących przemian
gwałtowni czy łagodni to nie ma znaczenia
na nowo nas ulepią z całkiem innej gliny

skrybowie napiszą nowe hagiografie
panteony świętych powstaną na nowo
zapłoną biblioteki świeczki i ogarki

nowe świątynie na ruinach starych
zgromadzą wyznawców którzy na kolanach
hołd bożkom oddadzą

to odwieczna pieśń – inna lecz już znana
ta sama przemiana sacrum i profanum
jak cud Podniesienia

tak Łotrze – ze złotych ołtarzy
tyś jest świętym pańskim z cudzą aureolą

komu wieczny płomień i co strawi ogień
zdecydują za nas nasi prawnukowie

 

Jutro spadnie deszcz

zabijam szczura
to demon

ciągle wyłżą z przeszłości

nie lubię zabijać we śnie

bo tam zabity
wychodzi ze swej nory na jawie

przepełnia głowę i myśli
jest wszędzie

trudno sadzić kwiaty
bo gasi barwy i zapach
usycha trawa

wszędzie twarze umarłych

jutro spadnie deszcz

 

Ćma

1.
mówisz,
mam dość twoich szaleństw
a potem pozwalasz
by ćmy wlatywały
w jasne korytarze

a potem pozwalasz
tym zza ścian przechodzić
dotykać mej głowy

2.
powinienem odejść
gęsto tu i ciasno

światło poprzez ściany
przenika do wnętrza
i ćmy takie jasne

3.
pszczoły już umarły

być ćmy jasnej skrzydełkiem
przenikać do wnętrza

 

Ogień

lubi gdy płoną stosy
od czasu gdy przyniósł
ogień do jaskini
nie pozwala mu zgasnąć

jego zapach i żar
wypełniają mu sny

korzenie ognia
wrosły w jego duszę
tak się zrodzili bogowie

to rozkosz dla bogów
gdy płoniesz

czujesz pełzanie po skórze
rodzi się świt

Skip to content