fbpx
Zaznacz stronę

Poezja Kazimierza Kochańskiego

04/2020

 

ZaPędy

Właśnie poczęło się.
Już żyje; dalekie-bliskie.
Jeszcze… gwiazda.
Gromadzisz słowa,
zbierasz myśli. By znało los swój,
trzeba nazwać!

Zanim pokusy gest
da sygnał, że tu i ówdzie,
że w ogóle…
Gotowy ma być
mit i obraz, który oswaja
z buntem. Z bólem.

Czy to niedosyt chceń,
żart głupi – co sini wargi,
bo łzy zaschły –
że obok wzrasta,
bez kompleksów, niedoceniany
nibyKaprys?

 

Rozstępy

Wiersze których nie rozumiem
są piękne
Nie lubią
schodzonych butów
nie tolerują wygodnych
tłumaczeń
Ludzie kochają artystów
bo inni
robią im fotografie
można przy nich stanąć
warto znać miarę
niedoskonałości.

 

Niecenia

Spotykamy się –
niechcący, niechętnie;
swatamy słowa

– trudne związki.

Przeczekujemy –
odnawiając stare;
żale ożywiają chęci

– świętego spokoju.

Czynimy –
nawet odczyniamy;
a kysz pokusom

– odczarowujemy.

Rozczarowanie –
niecące, niechcące;
swatanie słów

– bez zawiązków.

 

Zaploty

Otworzył się widnokrąg,
zajrzało nieznajome,
dziwnie nie nieśmiałe;

jakby wypadło coś z rąk,
nice zmieniły stronę,
stałe się stało niestałe.

W deklinacji rozgardiasz,
w bezładzie wstyd się gubi,
jasne nieprzejrzyste;

w pasjansie – o dziwo – mariaż,
więc kogoś ktoś poślubi.
To wróżby oczywiste.

Gnębi cię środek koła

– tak pętla ciśnie szyję –
rzucasz szkic na papier;

chciałbyś by ktoś zawołał,
ale to pies wyje,
bo pora wyjść na spacer.

Skip to content