fbpx
Zaznacz stronę

Poezja Kasi Dominik

04/2021

W głąb siebie i dalej

Trafiona rykoszetem
śmiertelności
otwiera syryjską opaskę
płochej naiwności
menora nocy

W głąb podróży
pachnie zadumą:
gdzie jest jej miejsce
w tym czy w innym życiu?

Jeszcze chęci
i drgnięcie warg
już urna
ciemnica
Zdrowaśka

Jest przejazdem
garścią prochu

 

Uśpiona tęsknota

Słucham tęsknoty

kotara wspomnień odsłania
głowę na poduszce
haftowanej zapachem siana
i w półśnie czuję
jakbym znowu miała
dwadzieścia lat
nie więcej

Siedzę na łące
splatam wianek
z młodzieńczych marzeń
wracając w miejsca
we mnie schowane

W dłoniach trzymam
cały świat i połowę
wszechświata

Zapatrzona w dal
sięgam po jeszcze

Już świta
czas wstać
nieznośna pora
przebudzenia

 

Supeł

Zaciska krtań
w półsłowie
między wersami
Cel nieosiągnięty
nie odejdę
choć głos zawisł
krzesło się przewróciło
Pobiegnę ku górze
z ufnością trwającą
w niepewności
Drganiem szeptów
rozplączę nieśmiałość

 

Byłam jestem być może będę

Byłam jak neofitka
pod egidą nieba
jak myśl laminowana
osobliwą treścią

Jestem łzą morza
targaną sztormem
dźwiękiem
opadającej kotwicy

W furcie życia
będę rotą
nieprzemijalności
by kiedyś nie teraz
w korporacji poezji
przekroczyć
wysokie progi Albionu

I choć jeszcze
nie czas umierać
pragnę więcej
niż tylko
zostawić ślad
obcy spojrzeniu
bliski sercu

Kazamata życia
dziewczyny znikąd

cały świat i połowę
wszechświata

Zapatrzona w dal
sięgam po jeszcze

Już świta
czas wstać
nieznośna pora
przebudzenia

Skip to content