fbpx

Wierszyki babci Małgosi

Koneweczka

Była sobie koneweczka:
ładna, zgrabna
jak laleczka.

Na wystawie sobie stała
i wciąż tak się przechwalała:

jestem  ładna, jestem zgrabna
dzióbek biały, uchwyt mały,
a do tego tło czerwone,
no i paski mam zielone.
Kolorowa sobie stoję
i nikogo się nie boję.

Nikt mi wody nie naleje,
bo wam jeszcze tu zemdleję.
Taka jestem cudna, młoda,
że zmarnować mnie byłoby szkoda.
Niech mnie wszyscy podziwiają,
niech mi wody nie wlewają.

Tak gadała, tak gderała,
aż od tego zardzewiała.

Poranek

Wstawajcie dzieci
już świta,
idźcie do lasu 
po grzyby
przynieście pełne koszyki,
a kupię wam smakołyki.

Biegną dzieci 
do lasu,
zrywają grzyby 
do kosza:
koźlaki, borowiki
oj! będą smakołyki.

Żabki

Na zielonej łączce żabki skakały,
Nagle wszystkie pouciekały.
Raptem jedna się zgubiła,
czym inne żabki nieźle wystraszyła.
Bocian szedł za nią cichutko,
chciał złapać żabkę malutką.
Ale go żabka wypatrzyła
i do wody
Chlup! Wskoczyła.

Wiosna

Przyszła piękna, kolorowa
w wianuszku na głowie.
Popatrzyła dookoła,
może coś nam opowie?!

Drzewko

Rosło sobie drzewko
przez szereg długich lat.
Samotne stało przy drodze,
obserwowało świat.

Były deszcze i grzmoty,
śniegi, mrozy, roztopy,
lecz drzewko szczęście miało
I nic mu się nigdy nie stało.
Drzewko przy drodze rośnie,
ma szerokie ramiona.
Każdemu da schronienie,
Każde nieszczęście pokona.

Sarna

Na polanę wyszła sarna
smaczna trawa, smaczne ziarna;
lecz nie może pojeść biedaczysko,
mróz pomroził wszystko.

Sarna o tym nie wiedziała,
bowiem w ciepłej chatce 
spała.

Rano w brzuchu zaburczało,
więc się sarnie przypomniało,
że bliziutko jest polana,
gdzie się można najeść z rana.

Jednak mróz krzyżuje plany
Świat zmrożony, w biel schowany.
Może dzieci pomyślicie
Siana sarnom podrzucicie…

Kaczka

Po małym stawie kaczuszki pływały
Same sobie pokarmu szukały.
A mama  kaczka nad brzegiem stała
I swoje dzieci zachęcała.

A gdy kaczuszki powychodziły
I w równym rzędzie się ustawiły
Mama z radością je policzyła
No i do domu bezpiecznie zaprowadziła.

Zajączek

Na małej polance zajączek kicał
I wschodem słońca się zachwycał
Słoneczko rosę spijało
I do zajączka się uśmiechało

Zapominalska

Bawiła się Kasia z koleżanką w domu,
miały przestrogę, by nie otwierać nikomu.

Ale Kasia zapomniała
i drzwi wszystkim otwierała.
A gdy mama wróciła i do drzwi zadzwoniła
Kasia jej nie otworzyła.

Właśnie sobie przypomniała
Co jej mama nakazała.

Moja gwiazda

Chyba dziś pojadę w góry
Zostawię te zimne mury
Będę się opalać w górach
Będę liczyć gwiazdy w chmurach

Najciekawszą gwiazdę znajdę
Może ją poproszę ładnie
By mi trochę szczęścia dała
By mi lepszy los zesłała

Księżyc

Gdy słoneczko zaszło, ciemno się zrobiło
Wtedy księżyc wyjrzał i się rozjaśniło.
Rozejrzał się wszędzie, dużym okiem błysnął
Uśmiechnął się chytrze i do lasu prysnął.
Sośnie igły zliczył, pogłaskał wiewiórki,
Sarnom i jelonkom drogę wskazał, połaskotał chmurki
Całą noc z gwiazdkami wędrował, sporo się natrudził
I  nim się pomiarkował, słońce już obudził.