fbpx

Poezja Doroty Nowak

02/2020

u babci

krótkie spojrzenie na pożółkłe fotografie
i znów zanurzam się w stawie nasłuchuję
kumkania żab rama męskiego roweru uwiera
tak bardzo że zapominam o pokrzywach
przy rowie i zsiadłym mleku na brodzie

wracamy przemoczeni kto pierwszy ten
lepszy do stogu siana wiader z deszczówką
kogut pieje głośniej gdy zbyt wcześnie
zaglądamy do kurzych gniazd zbyt późno
wracamy z zagonów ozłoconych kłosami


zmiany 

obserwuję sposób w jaki mi ciebie zabiera
a ty podświadomie pozwalasz na to porzucasz mnie 
powoli z twoim odejściem nadchodzi jesień 

pamiętam soczystą zieleń gdy w upalną noc
wracaliśmy do siebie odurzeni twórczymi słowami 
poetów o rozszczepieniu miłości do ludzi

wtedy głosy powtarzały bym nie uzależniała się 
od soczystości żywicy z przeszczepionych drzew
i znów tylko na chwilę – ogień deszcz ty

rocznica

nie poradzę sobie z żadnym słowem
spoiwem klamrą czy więzadłem
powietrze które nabieram do płuc 
wydaje się zbyt gęste od wilgoci

poranek jest tak samo upalny jak wtedy 
gdy po raz ostatni poczułaś ból i głód 
trzymałyśmy się za ręce moc płynąca
z kurczowych objęć uchodziła do nieba