fbpx

My słuchamy

Mojej mamy słuchać lubię, 

ale zanim wątek zgubię, 

szybciutko wyjaśnię tobie, 

o co chodzi w tym sposobie. 

Nie o karność idzie tutaj 

(wszak ze mnie jest niezły hultaj), 

tylko ja nadstawiam ucha, 

kiedy myślą, że nie słucham. 

Jak na przykład przy rosole, 

co mama stawia na stole, 

a do siebie wzdycha rzewnie: 

— I tak znowu nie zje pewnie!

No, więc skoro wie to ona, 

to nie będzie obrażona! 

Innym razem fajną bajkę 

oglądałem z tatą rankiem. 

Mama mówi: — Dość na dzisiaj, 

czas na spacer zabrać misia. 

— Będzie wielka awantura… — 

szepcze tato. — Nic nie wskóram…

No, a skoro tata prosi, 

płacz mój głośny się roznosi!

Ale raz to ja się bałem, 

kiedy mamy podsłuchałem. 

Bo płakała pewnym razem, 

że w przedszkolu nie poradzę. 

Strasznie ona się martwiła, 

cały czas o tym mówiła, 

więc obawy me pochopne, 

że to miejsce jest okropne, 

bardzo wtedy mnie męczyły, 

sny koszmarne wręcz dręczyły… 

Niepotrzebnie wprost zupełnie! 

Wnet poczułem szczęścia pełnię, 

no, bo co się okazało? 

Miejsce cudne tam czekało!

Droga mamo, drogi tato, 

zwróćcie więc uwagę na to, 

że my was podsłuchujemy, 

nawet gdy nie bardzo chcemy.