+48 736-84-84-44

Wieża Babel

Motto: „Pomyślcie więc o kimś, kto będzie musiał umrzeć w pułapce”

– Albert Camus „Dżuma”.

 

Pierwszy plakat przedstawiał pustą butelkę z zaciśniętym kapslem. Na dole widniał napis:

Socrealizm. Drugi plakat nosił tytuł „Walka trwa” i przedstawiał walkę duszy chłopa – człowieka pracy, przeciwko drugiej jego duszy – duszy chłopa posiadacza. Zakonnik postanowił wyjść. Wykład przestał go zajmować. Chciał odetchnąć, pobyć sam. Wydawało mu się, że oddycha skradzionym powietrzem.

Ostatnio coraz częściej zastanawiał się nad swoimi wyborami. Fascynacja sztuką minęła. Zasady socrealizmu zniknęły. Zanurzenie w wolność. To pozostawiał innym. Lubił wieczorne spacery. Czas kiedy był sam.

Czasami wyobrażał sobie Lenina na szczycie wieży Babel, jak przemawia. Mówi, że materia nie ma początku ani końca. Bóg jest kompleksem idei zrodzonych przez ucisk klasowy. Rewolucja musi trwać wiecznie. Kapuściński o tym pisał. O tynku zdartym kulami karabinów. O zapachu krwi i pomarańczy. O cesarzu, który rozpoczynał dzień od słuchania donosów.

Dlaczego ludzie chcieli zbudować wieżę Babel? Miasto przeciw Bogu.

            Kilka lat temu napisał list. O braku wiary, pracy, socjalizmie. Był pełen zapału i miał dobre chęci.

Potem Urząd ds. Wyznań. Potem… Kilka tygodni temu stworzył Samodzielną Niezależną Parafię Kościoła Rzymskokatolickiego. Forma przejściowa pomiędzy wiarą a socjalizmem. Ogłoszona przez uczniów profesora Nakao. Nie potrzebował wiary, ale zaczynał odczuwać ciężar kłamstwa. Martwił się i rozważał, co będzie dalej.

Roa Bastos napisał książkę o dyktatorze Paragwaju, który przykuł łańcuchem meteoryt do nogi biurka za to, że ten był uciekinierem z kosmosu. Przekonać meteoryt do zeznań. Co by zeznał? Co wymyślił?

            Jak buduje się wieżę Babel? Miasto pełne światła, które określa walka klas. Zaplanowany habitat dla homo nudus, który chce się ukryć. Uciec. Który się boi. Ma się bać. Miasto hierarchicznego obrazu władzy. Centrum i jego peryferie. Szum maszyn do pisania powielających wydarzenia: te dawne i te z dziś. Doskonałe oko nadzorcy śledzące przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Urządzenie dyscyplinujące. Panotykon. Panotykon zbudowany z ludzi, widm, pseudonimów.

*

Spowiedź odbyła się gwałtownie. Zakonnik wyszedł z konfesjonału. Wrócił na plebanię.

Wieczór. Lubił „Sceny dziecięce” Schumanna. Dziecko zainteresowane światem, zasypia nie

rozumiejąc wszystkich odpowiedzi, barw, wrażeń. O czym marzy? A Schumann? Usiadł przy biurku.Napisał to, czego dowiedział się podczas spowiedzi. Kopertę włożył między książki.

*

– Tu jest wszystko – powiedział zakonnik. – Zaczyna mnie to wszystko nudzić.

– Nie przesadzaj – odparł oficer.

Przekazał kopertę z pieniędzmi. Spotkali się jak zwykle tam, gdzie nie było ludzi.

– To cię zaczyna nudzić czy nużyć? – zapytał oficer.

Przyglądał się teraz uważnie swojemu rozmówcy. Nie widział na jego twarzy oznak rozgoryczenia.

– Nudzić – odparł po dłuższym namyśle zakonnik.

– Co chciałbyś robić? Zawsze interesowała cię archeologia.

Milczeli przez chwilę.

– Już nie należysz do samego siebie, do kościoła. Należysz do nas.

*

Gorąca noc. Skrzyżowanie dróg. Przystanek. Mur okalający z drugiej strony jakiś dziedziniec.

Dzień będzie upalny. Tablica z kilkoma nazwami miejscowości i znak. Autobus miał przyjechać rano.

Spóźnił się. Wszystko jest żółto – brązowo – czerwone. Szary kubeł na śmieci. Kiedyś zielona ławka.

Mozart by tu nie pasował – pomyślał zakonnik. Autobus powoli ruszył. W końcu. To w górę, to w dół – jakby wszyscy mieli wysypać się przez okna.

– Oni nigdy nic nie mówią – zaczepił kierowca.

Pielgrzymi. Prawie wszyscy jechali do niewielkiego klasztoru na rekolekcje. Zakonnik miał szare, zmęczone oczy. W rękach trzymał różaniec. Bez przerwy się modlił.

Przejdź do treści