Słowo patologia pochodzi od gr. pathos – cierpienie, uczucie, doznanie i logos – nauka, słowo, rozumowanie.
Ma kilka znaczeń:
patologia – jako nauka medyczna (zalicza się do niej m.in. histopatologię, cytopatologię i patomorfologię);
patologia społeczna – jako zachowania niepożądane, szkodliwe i odbiegające od przyjętych norm;
oraz patologia w medycynie (w kontekście biologicznym) – definiowana jako zmiany strukturalne komórek, tkanek i narządów np. patologiczne zmiany w wątrobie.
Każdy rodzi się z pewnymi predyspozycjami i zdolnościami do przyswajania wszechstronnej nauki, również tej dotyczącej postępowania.
Zaburzenia psychiczne, ograniczona sprawność umysłowa, a myślę, że także fizyczna, są przyczyną patologii postępowania. Jeżeli przyjmie się zaburzenia psychiczne za patologię, będzie to już patologia organiczna.
Czy można zatem uznać za patologię: alkoholizm, narkomanię, przestępczość, dewiacje seksualne, przemoc? I czy są to bardziej objawy czy skutki patologii organizmu?
Mianem patologii określa się każde postępowanie, które odbiega od norm i wartości uznanych za społecznie właściwe i akceptowalne. Podejmuje się również różne próby walki z patologią. Czy wyznaczanie norm jest dobrą metodą walki z nią? Słowo walka zresztą w odniesieniu do patologii organizmu nie jest słuszne; trzeba ją bowiem leczyć, a najlepiej zapobiegać jej. Walka, polegająca na wyciąganiu konsekwencji z powodu choroby, jest karaniem chorego organizmu. Czy osoby, które ponoszą konsekwencje, po ukaraniu stają się zdrowsze? Jeżeli odnosimy takie wrażenie, to tylko nasuwa wniosek, że osoby te posiadają najłagodniejszą postać choroby. Przy głębszych dolegliwościach psychofizycznych dochodzi do bardzo poważnych zaburzeń zachowań, a w ich następstwie do poważnych kar, przy czym kara nie jest ani skutecznym środkiem zapobiegawczym ani leczniczym.
Warto zauważyć, że poza wrodzonymi skłonnościami do patologii, istnieje również patologia nabyta na skutek warunków życia, związana np. z zasobnością rodziny lub rodzajem środowiska, w którym dana jednostka wyrastała i kształtowała swoją osobowość. Wrodzone skłonności i trudne warunki życia mogą prowadzić do patologii społecznej, czego przejawem jest najczęściej: alkoholizm, narkomania, przestępczość pod różnymi postaciami (napady, kradzieże, zabójstwa, wszelka przemoc: psychiczna, fizyczna, seksualna i ekonomiczna).
Jaka powinna być prewencja, by z tym nie walczyć, ale do tego nie dopuścić?
Patologiczne zachowania są karane, ale czy zmniejsza to zapadalność na patologię?
Dobrze byłoby móc wdrożyć leczenie i zapobieganie jak najwcześniej, może nawet od poczęcia lub jeszcze wcześniej. Jest to możliwe, jeśli zwróci się uwagę na zdrowie i warunki życia rodziców. Ważna jest bowiem profilaktyka (szybkie rozpoznawanie zagrożeń), edukacja (wyrównywanie szans dostępu do nauki, skuteczne programy resocjalizacyjne), wsparcie społeczne (realna, kontrolowana pomoc finansowa) oraz sprawnie działający system opieki zdrowotnej i psychicznej (leczenie uzależnień, interwencje kryzysowe).
Patologia człowieka tworzy patologiczne społeczeństwo. Ale skoro godzimy się z patologią człowieka, to niestety musimy zgodzić się także z patologią społeczną, co zresztą robimy i w konsekwencji żyjemy w strachu, cierpieniu i bólu. Rozum człowieka wręcz potęguje patologię, nieustannie dążąc do pozornie tylko konieczniej poprawy warunków życia, które w efekcie stają się szkodliwe. Człowiek nie chce zatrzymać się ani ograniczyć tzw. postępu prowadzącego do dużego zanieczyszczenia środowiska i dlatego sam ze sobą walczy. W tej patowej sytuacji, ponownie potrzebna jest zgoda na ułomność człowieka. A przyjmując tę ułomność, należałoby uznać, że zarówno człowiek jak i społeczeństwo, w tym co czynią, są niewinni, co spowodowałoby wzrost patologii.
Wygląda na to, że normy są panaceum na wszystko. Coś, co nie mieści się w normach, nazywa się patologią, która objęta normami, nie przestaje jednak nią być.
Dużo mówi się o patologii rodziny, a rodzinę tworzy ten sam człowiek. Czy jest zatem na ziemi człowiek wolny od patologii? Czy jest on, bezspornie i z całą pewnością, zdrowy psychicznie? Bez zastosowania norm, nie da się odpowiedzieć.
Z patologią (ze sobą?, ze swoją naturą?), człowiek walczy od wieków, a co z efektami?
Czy wojny nie są zjawiskiem patologicznym, które co gorsza mnożą patologię? Jednocześnie człowiek potrafi cieszyć się z osiągnięć i sukcesów wojskowych. Potrafi czerpać radość z kosztownej produkcji uzbrojenia, obniżającej poziom życia społeczeństwa. Obawiam się, że wojny objęte są normami, które dopuszczają wszelkie patologie, które, o zgrozo, są nawet nagradzane.
Czy patologia, jako naturalne zjawisko, ulega zmianom, zmniejsza się? Chciałabym, aby tak było, ale trzeba godzić się na istnienie patologii i z tą zgodą żyć w patologicznym społeczeństwie i świecie.
Naturalna patologia jest przez postęp cywilizacyjny pogłębiana, czyli człowiek działa na jej rzecz, sprzyja jej. Przyjmując normy, patologia nie zmienia się, ale istnieje w zgodzie z normami.
Mózg skłonny do patologii, bierze udział w patologiach przez siebie wytworzonych. Nie potrafi prowadzić selekcji, nie eliminuje, ale poszerza zakres ich występowania.
Kradzież czy oszustwo internetowe, to również patologia. Hejt nazywany cyberprzemocą, stalkingiem (chodzi o natrętne śledzenie i nękanie kogoś np. telefonami), sextingiem (to udostępnianie czyichś intymnych zdjęć bez zgody tej osoby, często połączone z szantażem), catfishingiem (podszywanie się pod kogoś w sieci) i inne, prowadzą ofiary do zaburzeń i chorób psychicznych, a także do samobójstw. Naruszają granice psychiczne, emocjonalne i cielesne drugiego człowieka. Ten wirtualny świat, utrudnione ściganie, anonimowość, zachęcają hejterów do przestępstw, które są przecież objęte normami prawnymi.
Jeżeli człowieka ze skłonnościami do patologii stworzyła natura, to czy ta natura stała się normą? Jeżeli ktoś będzie szukał przyczyn w kosmosie, to również w naturze. Patologiczny człowiek jest zatem winny czy nie? I jak oskarżyć naturę?
Dobrze byłoby, gdyby człowiek w naturalny sposób nie szkodził sobie, żeby mógł się zatrzymać i dokonać wyboru. Człowiek jednak lubi pędzić, ścigać się z drugim, wyzwalając negatywną energię, która prowadzi do patologii. W chorym środowisku patologia dobrze się rozwija, a człowiek biorący w tym udział, zadaje sobie mnóstwo pytań, starając się temu zapobiegać poprzez tworzenie norm.
Kiedy powstały normy? Międzynarodowa Organizacja ISO powstała w 1947 r., (choć decyzja o jej założeniu zapadłą już rok wcześniej), a to, że w ogóle normy powstały jest skutkiem zapotrzebowania na nie, dla osiągnięcia korzyści zainteresowanych stron. Być może kiedyś uzna się, że patologia znika dzięki normom i takiej normalizacji nikt już nie będzie oczekiwał. Czy warto takiemu zanikaniu przeciwdziałać?
Patologia nie wynika z samego rozwoju i postępu, ale z braku umiaru w nich, z braku wrodzonych zdolności do zachowania umiaru. Tu jest źródło niemocy i zła. Normy nie zastąpią umiaru. Na naszej planecie są różne źródła niemocy i jednocześnie naturalną patologią są np. gejzery, wulkany, tornada, susze, powodzie. W nich, w świetle potrzeb człowieka, jest brak umiaru, chociaż częściowo człowiek je łagodzi. Natomiast wyraźnie po stronie winy człowieka należy zapisać brak umiaru, jakim jest zachłanność na wszystko, co daje korzyści, w tym agresywne sporty walki bez reguł, dążenie do kariery za wszelką cenę, hazard, walki z udziałem ludzi i zwierząt, dążenie do podnoszenia plonów poprzez stosowanie trujących nawozów i pestycydów.
Czy dążenie człowieka do ciągłego wzbogacania się, oparte na zachłanności, jest słuszne? Czy można wyeliminować lub ograniczyć zachłanność człowieka? Są podejmowane takie próby, ale to walka z naturą. Wynalazki, które mają przynieść wygodę, ułatwiać życie, ale i przynosić wymierne korzyści finansowe, stają się, z powodu braku zachowania umiaru, szkodliwe. Brak umiaru to poważna choroba cywilizacyjna.
Czy zatem mózg człowieka potrafi czynić cokolwiek bezinteresownie? Szukam. Jeśli znajdzie się taki przykład, to będzie on tylko zaprzeczeniem.
Czy walka z patologią jest słuszna? Tak się wydaje. Człowiek lubi mieć przeciwnika, więc mimo że nie jest to partner człowieka, jest konkurentem i rywalem. Człowiek podejmuje tę walkę, łudząc się wygraną, bo nie umie pogodzić się z porażką, niepowodzeniem, stratą lub chorobą bliskich osób. Co przynosi brak tej zgody? Niestety, tylko cierpienie. Generalnie wpływ człowieka na swoje własne życie bywa znikomy lub żaden. Czy to znaczy, że patologię trzeba polubić? Nie. Trzeba ją czasowo zaakceptować, gdy nie można niczego w danym momencie zmienić ani zniwelować. Patologia w rodzinie to jej dysfunkcja, dużo się o niej mówi i trochę czyni. A patologia w szkołach, miejscach pracy? Czy do wszelkich dysfunkcji prowadzi patologia, czy też patologie prowadzą do dysfunkcji? Nie jest możliwe życie człowieka bez chorób i patologii, które są najgroźniejszym jego przeciwnikiem.
Czy nierówność, niesprawiedliwość to patologia? A czy równość, to nie patologia? Patologiczny człowiek rozwija patologię.
Skoro walka z patologią jest tym samym, czym walka o zdrowe środowisko, czyli fikcją, to po co walczyć? Walka z nią jest dążeniem do idealnego życia, które nie istnieje. Gdzie zatem szukać pomocy? Niektórzy włączają w nią Boga. Każda pomoc, byle owocna, jest mile widziana, bo człowiek mimo odczuwania cierpienia, chce jednak żyć, a mimo patologii, na całej długości swojego życia, jest w stanie poznać różne jego smaki, projektując je i ścigając się, potrafi czerpać radość. Jak będzie dalej? Okaże się.