Spotkanie z poezją, które proponuje Małgorzata Kulisiewicz w swoim tomie pt. „Kinoptycznie”, stanowi inspirującą propozycję dla wszystkich amatorów kina i literatury. Niepozorna, czarno-biała okładka skrywa ponad 80 utworów, a każdy z nich to fascynująca filmowa zagadka.
W utworze, od którego tytułu powstała nazwa tomiku, autorka formułuje swoje credo. Deklaruje, że świat postrzega w kategoriach filmu, jej oczy „filmują”, a nie patrzą, „źrenice jak kamera” rejestrują obraz, zaś życie to „czyjaś opowieść”. W tym theatrum mundi sprawczą rolę odgrywa właśnie podmiot postrzegający owo „ja”, które dzieli się swoimi refleksjami za pomocą filmowych metafor. W podróży po świecie kina czytelnikowi towarzyszą frapujące tytuły rozdziałów: „Ekran miasta”, „Fabryka snu”, „Miriady” i „Zwarcie”. Uwagę zwraca szczególnie ten ostatni – czy słowo „zwarcie” oznacza tu po prostu podsumowanie poetyckich refleksji czy też odkrywanie zgrzytów, dysonansów w otoczeniu autorki? Na taki trop mogą naprowadzać nawiązania do obecnej sytuacji politycznej, m. in. wojny w Ukrainie. Przejmująco los zabitych opisuje „Ballada ukraińska”, będąca współczesną wersją Mickiewiczowskiej „Romantyczności”. Niezwykle sugestywny jest także obraz zbombardowanego miasta, odbierany z perspektywy psa, którego pan zginął w trakcie wybuchu („Głodujący pies”).
Pocieszenie podmiotowi lirycznemu przygniecionemu brutalną rzeczywistością, przynosi ucieczka w przeszłość kina – złotą erę Hollywood. W wierszach Małgorzaty Kulisiewicz można znaleźć nawiązania do wielu filmów z tamtego czasu, takich jak chociażby „Casablanca”, „Przeminęło z wiatrem” czy „ Śniadanie u Tifanny’ego”. O ponadczasowej wartości sztuki filmowej mówi utwór pt. „Nowoczesne czasy”, w którym możemy przeczytać: „Kino nie przeminie/w ciemnej sali/zawsze będziemy wyświetlać/nasze marzenia”. Te wersy niosą za sobą nie tylko przekonanie o nieśmiertelności kina, ale także trafną obserwację, że najbardziej na wielkim ekranie lubimy oglądać to, czego skrycie pragniemy i o czym śnimy.
Poza inspiracją filmem w „Kinoptycznie” przewija się motyw miasta. Chodzi tu oczywiście o Kraków, miejsce zamieszkania autorki. Wspomina ona „nowohuckie gołębie” („Mleczny ząb”) albo uwielbiane przez poetów Planty („Do utraty oddechu”). Tematem wierszy Małgorzata Kulisiewicz czyni także sam proces pisania. Dzieje się tak na przykład w utworze pt. „Pod-teksty”, gdzie padają słowa: „zdzieram znaczenia/wspinam się/ i schodzę w głąb”. Niewątpliwie jest to niezwykle trafny opis własnej poetyckiej metody. Autorka „Kinoptycznie” nie zadowala się podstawowym, najbardziej intuicyjnym znaczeniem słów i stara się odkrywać ich najgłębsze sensy, jednocześnie cały czas wspinając się po szczeblach poetyckiego rozwoju.
Otwarcie tomiku Małgorzaty Kulisiewicz jest jak naciśnięcie przycisku play na odtwarzaczu DVD – dajmy się zabrać w tę sentymentalną podróż do świata kina.