Lektura „Człowieka bez właściwości” austriackiego pisarza Roberta Musila jest ogromnym wyzwaniem nawet dla wytrwałego czytelnika. To obszerne dzieło składa się z czterech tomów, obejmujących łącznie 1912 stron.
Oprócz tej powieści powstały także inne utwory takie jak: „Niepokoje wychowanka Törlessa”, „Połączenia” i „Trzy kobiety”. Ponadto Musil przez ponad 40 lat prowadził „Dzienniki”. Po ukończeniu studiów technicznych pracował najpierw jako bibliotekarz i redaktor, a następnie jako urzędnik państwowy. Brał udział w I wojnie światowej. Pod koniec życia przez cztery lata mieszkał na emigracji w Szwajcarii. Pisarz wykorzystał w powieści „Człowiek bez właściwości” wątki autobiograficzne (osobiste doświadczenia, przeżycia, fakty, refleksje, przekonania). Robert Musil żył 62 lata. Swoje największe dzieło pisał przez 21 lat, a więc przez jedną trzecią życia. „Człowiek bez właściwości” nie został przez autora skończony, dlatego czytelnik nie pozna wszystkich wydarzeń z życia bohaterów. W IV tomie część rozdziałów zawiera informacje podane w nawiasach „Fragment” lub „Szkic”. Na ich podstawie Robert Musil planował dokończyć swoje dzieło, czyli poszerzyć opis wydarzeń.
Książka „Człowiek bez właściwości” zaczyna się następującymi zdaniami: „Nad Atlantykiem stał niż barometryczny, który przesuwał się na wschód ku zalegającemu nad Rosją wyżowi i na razie nie zdradzał ochoty wyminięcia go kierując się ku północy. Izotermy i izotery czyniły swoją powinność”. Mnie ten wstęp zachęcił do lektury. Wydarzenia rozpoczynają się pewnego pogodnego sierpniowego dnia 1913 roku w Wiedniu, a kończą w 1914 roku, w przededniu wybuchu I wojny światowej, o czym przedstawiona na początku książki para bohaterów – Ermelinda Tuzzi i Paweł Arnheim – jeszcze nic nie wie. Akcja powieści toczy się przez blisko rok. Fabuła jest znacznie dłuższa i szersza, gdyż obejmuje wszystkie zdarzenia dziejące się przed akcją i po jej zakończeniu.
W fabule opisane zostały fakty dotyczące dzieciństwa i pobytu rodzeństwa Agaty i Ulricha w szkołach. O dwóch małżeństwach bohaterki czytelnik dowiaduje się, gdy Agata opowiada o nich bratu Ulrichowi. O zdarzeniach dziejących się przed 1913 rokiem wiemy ze wspomnień bohaterów, ich rozmów lub opowiadań, a także z relacji narratora.
Wydarzenia dzieją się w Wiedniu oraz w miastach i miejscowościach, które nie są nazwane. W jednym z takich miast urodził się Ulrich i jego siostra Agata. Do końca życia mieszkał w nim ich ojciec. Można by sądzić, że chodzi o każde duże miasto. W książce znajduje się fragment dotyczący zarzewia I wojny światowej. Nie musiało to być koniecznie Sarajewo — równie dobrze mogło to być Essen, Creusot, Pilzno albo inne miasto, w którym rozwijał się przemysł zbrojeniowy. Podobnie, gdy Agata i Ulrich wyruszyli w podróż zwaną „Podróżą do raju”, również nie wiadomo dokładnie, gdzie się wtedy znajdowali: „Było to gdzieś w Istrii, czy na wschodnim wybrzeżu Włoch, czy też nad Morzem Tyrreńskim. Sami zaledwie się w tym orientowali. Wsiadali do pociągów i jechali.” Przebywali także w Ankonie. ,,Zjedli zabaglione już w łóżku i wypili mocną kawę, której gęstość była wzmożona pianą z ubitego żółtka, nadającego jej wprost niebiański smak. Odpoczęli i marzyli”.
Można by mniemać, że dotyczyło jakiegoś ważnego wydarzenia, a tymczasem chodziło po prostu o chorobę morską, która bardzo ich zmęczyła, pozostawiając w niedyspozycji i senności.
W powieści pojawiają się inne miejscowości. Klarysa jedzie do Włoch i wynajmuje hotel w Wenecji.
Pisarz nie przywiązuje zbytniej wagi do miejsc, ale zwraca uwagę na opisy przyrody i zajęcia ludzi. „Tu, gdzie się zatrzymali, od wąskiej plaży pomiędzy dwoma ramionami nadbrzeżnych skał – niczym przyciśnięta do piersi girlanda kwiatów i krzewów – wspinał się, opasany ścieżynkami łagodnie i powoli wiodącymi do góry, rodzaj dzikiego ogrodu aż do małego, białego, ukrytego na zboczu i wyludnionego o tej porze hoteliku”.
Pierwszymi osobami, z którymi zapoznaje się odbiorca, są Ermelinda Tuzzi (na kolejnych stronach zwana Deotymą lub przez niektórych mężczyzn „boską Deotymą”) i Paweł Arnheim (jej znajomy, a potem przyjaciel). Kolejną postacią jest Ulrich – kuzyn Deotymy. W miarę czytania pojawiają się inne osoby takie jak: mąż Deotymy Tuzzi, Agata, małżeństwo Klarysa i Walter, hrabia Leinsdorf, generał von Stumm, Leo Fischel, Gerda, Hans Sepp, profesor Hagauer, zbrodniarz Moosbrugger, filozof Meingast, profesor Lindner, Rachela – pokojówka Deotymy, Soliman – służący Arnheima, ojciec Agaty i Ulricha, Bonadea i inni. Wiodącą postacią jest Ulrich. Nie założył rodziny, co nie przeszkadzało mu korzystać z przyjemności i uroków życia. Świadczy o tym znajomość i zażyłość z szansonistką Leoną czy z mężatką Bonadeą. Ma przyjaciół, których często odwiedza. Nie stroni od różnych znajomości. Lubi także odwiedzać rodzinę Fischlów i ich córkę Gerdę, która jest w nim zakochana.
Ulrich bierze udział w naradach dotyczących Akcji Równoległej, ale nie angażuje się zbytnio, choć poproszony o pełnienie funkcji sekretarza, wyraża zgodę. Podczas spotkań w domu Deotymy i Tuzziego występuje w roli obserwatora, śledzi przebieg spotkań, ocenia ludzi i dyskutuje. Można go nazwać „człowiekiem bez właściwości”, który stoi z boku, bacznie się wszystkiemu przygląda, krytykuje, ma swoje zdanie i cechuje go sceptycyzm. Stara się jednak być niezależnym i wolnym człowiekiem. Jest pełen dynamizmu. Zarówno on, jak i inni bohaterowie zostali ukazani i scharakteryzowani jako osoby niejednoznaczne i skomplikowane. Często uwikłane w sytuacje, które je przerastają lub sami na własne życzenie wikłają się w sytuacje bez wyjścia. Z bohaterami, których w tej powieści jest bardzo wielu, czytelnik zapoznaje się, śledząc ich losy. Z czasem niektórzy z nich znikają, a na ich miejsce pojawiają się inni. Gdy już prawie zapomni się o kimś, on nagle się zjawia i dalej toczą się wydarzenia z nim związane. Nie przeszkadza to jednak w zrozumieniu treści.
W związku z tym, że powieść jest wielowątkowa, czytelnik nie wie, jak potoczyły się losy bohaterów. Nie wiemy, co stało się z Agatą, czy poniosła konsekwencje pomijając męża, któremu należał się spadek po teściu, pokojówką Rachelą, mordercą Moosbruggerem czy Meingastem… Ulrich na wieść o wybuchu I wojny światowej postanowił zaciągnąć się do wojska. Inna z bohaterek Gerda Fischel zdecydowała się na pracę w szpitalu polowym. Narzeczony Gerdy Hans Seep służący w wojsku wybrał zupełnie inną drogę… Losy pozostałych potoczyły się różnie. Czytelnik może zaobserwować rodzącą się chorobę umysłową, która dotknęła Klarysę. Jej szalone pomysły, takie jak uwolnienie ze szpitala psychiatrycznego zbrodniarza Moosbruggera i obarczenie pokojówki Racheli opieką nad nim, a potem kompletne zapomnienie o ich losie, są godne potępienia.
W powieści splata się ze sobą wiele różnych wątków. Jednym z najważniejszych jest przygotowanie Akcji Równoległej w związku z 70. rocznicą panowania cesarza Franciszka Józefa. Uroczystość ma się odbyć dopiero w 1918 roku. Nad organizacją wydarzenia czuwa specjalnie powołany komitet złożony z ważnych osobistości. W tym celu organizowane są spotkania, przyjęcia, narady, obrady i dyskusje. Inicjatywa musi być spektakularna. Hrabia Leinsdorf proponuje hasło: „Cesarz pokoju”. Świat musi „się zarumienić ze wstydu”, zobaczywszy jak honoruje się cesarza. Wszyscy zainteresowani są podminowani przygotowaniami. Właśnie temu wydarzeniu, które uznano za priorytetowe, pisarz poświęcił dużo miejsca w powieści. Również dyskusje o idei, moralności, duszy, miłości psychicznej i fizycznej zajmują w niej wiele miejsca. Traktaty filozoficzne, dysputy i rozważania są trudne w odbiorze i wiele razy zniechęcały mnie do czytania, stanowiąc dla mnie pewną przeszkodę.
Innym wątkiem są losy młodego małżeństwa Klarysy i Waltera. Bardzo ciekawie przedstawiono postać Klarysy i jej stopniowe popadanie w obłęd. Jej chęć odwiedzania szpitala dla osób umysłowo chorych oraz podróże koleją bez określonego celu budzą niepokój i przerażenie. Jest zainteresowana zbrodniarzem Moosbruggerem, którego chce wydostać z więzienia, co też jej się udaje. Osobnym wątkiem są relacje rodzeństwa Agaty i Ulricha. Ze względu na sytuację rodzinną nie wychowywali się razem. Dopiero po śmierci ojca zbliżyli się do siebie, na nowo poznali i odkryli. Odnaleźli się po latach i zamieszkali razem w domu Ulricha. Ich relacja komplikuje się, gdyż Agata zakochuje się w bracie.
W powieści zachwycają opisy uczuć. Szczególnie sposób przedstawienia Ulricha i Agaty na tle przyrody przypomina prozę poetycką i może urzec czytelnika. „Następnego ranka Ulrich i Agata wyszukali sobie miejsce wysoko wśród skał, a potem znów w dole malutką kotlinkę z białym piaskiem między skałami. Doszedłszy tam doznali uczucia – jak gdyby jakaś istota, która tam żyła, czekała na nich i szukała ich wzrokiem – że tutaj nikt już o nich nic nie wie. Przyszli małą, dziką ścieżką na miejsce, gdzie brzeg nagle skręcał, i przekonali się w samej rzeczy, iż biało lśniący hotel znikł im z oczu. Była tam wąska i długa, oświetlona słońcem kamienna płyta pokryta piaskiem i szczątkami skał. Rozebrali się”.
Powieść może być odczytywana na różne sposoby. Jeden czytelnik zwróci uwagę na losy bohaterów, innego zaciekawią traktaty filozoficzne i wywody na tematy poruszane w dyskusjach. Niektóre wątki mogły – i nadal mogą – budzić kontrowersje, jak historia bliskiego związku rodzeństwa Agaty i Ulricha. Zapałali do siebie uczuciem, choć nie przekroczyli pewnej granicy. Jeszcze inny odbiorca zainteresuje się sytuacją polityczną, gospodarczą i społeczną opisywanego cesarstwa Austro-Węgier, zwanego przez pisarza Cekanią. Uważny czytelnik prześledzi narastanie nastrojów narodowościowych. Powieść daje obraz życia ówczesnego społeczeństwa, osadzonego w konkretnym czasie i przestrzeni. Oddaje atmosferę minionej epoki.
Wiele fragmentów powieści przypomina eseje, wykłady czy rozważania filozoficzne, takie jak ten fragment: „Ludzie skupiają się w grupy, ponieważ posłuszeństwo pozwala na robienie wszystkiego tego, czego by się z własnego przekonania od dawna już robić nie mogło, a wzajemna wrogość tych grup obdarza człowieka nigdy nieustającą gotowością do krwawej wendety, podczas gdy miłość wkrótce zapadłaby w sen. Wszystko to ma o wiele mniej wspólnego z zagadnieniem, czy ludzie są dobrzy, czy źli, niż z tym, że utracili zdolność odróżniania tego, co wzniosłe, od tego, co podłe. I tylko inną, pełną sprzeczności konsekwencją tej dezintegracji jest przeładowana intelektualna ornamentyka, w którą stroi się dzisiaj nieufność wobec ducha: zespolenie światopoglądu z czynnościami, które mogą znieść to tylko w drobnych dawkach, jak na przykład polityka; powszechna tendencja do przekształcania od razu każdego poglądu w zasadę i uznawania każdej zasady za pogląd; potrzeba zoilów najróżniejszej maści, aby poznanie, jakie osiągnęli, powtarzać niczym lustrzany gabinet”.
Mam osobistą satysfakcję z przeczytania tej niełatwej książki, którą równie trudno opisać, scharakteryzować czy usystematyzować. Często ze względu na obszerność nazywa się tego typu powieści monumentalnymi. To lektura wymagająca zarówno chęci, jak i czasu oraz cierpliwości. Warto jednak zmierzyć się z dziełem życia Roberta Musila. Trzeba tylko czytać niespiesznie, zanurzając się w akcji książki – trudnej, ale wartej przeczytania. Przybliżenie tematyki powieści Roberta Musila nie wyczerpuje zagadnienia. Po jej lekturze można dojść do wniosku, do jakiego doszedł jeden z bohaterów, Leo Fischel, mówiąc, że: „Z biegiem czasu wcale się ludzie lepiej nie rozumieją”.