13/2025
Sacrum
za kulistość ziemi cierpię
kładę oczy pod ręcznik
nie chcę nowych kopuł
pod sercem mam strzelistość ganków
okrągłe okna nie chcą mi wybaczyć
dlatego nie wchodzę w Jego ramiona
dlatego nie biorę go w moje niebo
to jest taniec ze złotą skórą
to jest uciekanie przed orłem z mosiądzu
to jest umieranie za brak perspektyw
nie daj mi spłonąć bez herbu
i znów się zaciął między windą a chlebem
nie mam rąk by uratować wszystkich
obstukuje auto bo nie ma innych dróg
tylko święci nie doceniają wyboru
Staw
nigdy nie będę ładna
nigdy nie będę mądra
zarybiam sobie głowę ideami
karp raz do roku to jeszcze nie szczęście
dłoń to taki dzbanek w który wkłada się kwiaty
moja linia życia jak tatuaż dla biednych
dziewczyny na koparki!
zasypmy w sobie proch