13/2025
rzewnie
w moim zakątku
nie ma słońca cienia
długa szata zakrywa ruch
woskowych figur
w pamiętnikach
wietrzonych listami rozdzieliłam Ja od Ty
dzieci urosły zmieniły formę zabawy w lekarza
kilka szmacianych lalek
kolekcjonuje kurz
zmarszczki pokrywa bruzdami
pudła z książkami
zapadły w sen i coraz częściej stąpam boso
* * *
w nocy z piątku na sobotę
po długich rozmyślaniach
o redukcji słowa na
rzecz obrazu
powstał wiersz
rozebrany do naga
asamblaż,
wpuszczany do ucha
przypadkowym przechodniom
Przedwiośnie
Jeszcze śnieg
zmarli zielenieją
pną się do oczu