+48 736-84-84-44

Lilianna Pawełkiewicz-Mustafa

13/2025

 

***

Mówili że gdy patrzyła w oczy

wykrawała część duszy

jak kawałek tortu

 

zostawiała na deser

zawsze w piątek trzynastego

zjadała do ostatniej kruszyny

 

a ty uboższy o tę część

wypełniałeś to miejsce tęsknotą

 

 

 

Cienie

 

Jak wspomnienia przemykają

zmarłych cienie

w jednym geście tak jak w lustrze

znalezione

i w postaciach gdzieś na mieście

zawsze lekko pochylonych

w ulic rozgadanym tłumie

 

czasem dźwiękiem się odbiją

od melodii

która wryła się jak pacierz

w twoją pamięć

albo wonią znów poruszą

szóste zmysły

kiedy chlebem tym z dzieciństwa

zacznie pachnieć

i w pośpiechu gdy nerwowo

chwytasz w ręce swą codzienność

gdy się z czasem wciąż pogodzić nie potrafisz

 

jak wspomnienia przemykają

zmarłych cienie

w szybach okien starych domów

na zrobionej jakby wczoraj

fotografii

 

 

W Snach

 

Czasem zaglądasz w niezbadane światy

przekraczasz progi tajemniczych drzwi

odwiedzasz moje zagmatwane sny

sczytujesz znaki

 

na drogach kręte rozwidlenia

na krańcu świata nie wiadomo gdzie

jak meteoryt zjawiasz się we śnie

w chwilach zwątpienia

 

otwierasz dla mnie bizantyjskie bramy

innym zostawmy ich ścieżki utarte

jeśli te sny są czegoś warte

to w nich zostańmy

 

  

Szumi wiatr

 

Nie zakradaj się do moich snów

twoje oczy niepokojąco czułe

zatapiają gwiazdy w oceanie mroku

szumi wiatr

nie słyszę twoich słów

 

nie zaglądaj w czarne jeziora nocy

one zdradliwe jak studnie bez dna

gdy raz się pochylisz nie oderwiesz wzroku

jak mały kamyk

w czeluść się potoczysz

 

ja w szarościach brzasku

wejdę w nowy dzień

niebo spąsowiało nie ma już odwrotu

szumi wiatr

zostań tam gdzie sen

przed granicą świtu

pod żaglami rzęs

 

 

Księżyc nad Bobolicami

 

Nad niebem gasną zachodnie zorze

chmury już ciągną zasłonę zmierzchu

wypłynął księżyc w bladym kolorze

zawisł nad wzgórzem w cichym powietrzu

 

stare zamczysko zmienia swe kształty

gdy mrok się wdziera w jego wgłębienia

a srebrny księżyc krążek uparty

światło roztacza wokół wzniesienia

 

w okienka baszty wciska się smugą

gładzi poświatą prastare mury

bo przecież jego to jest zasługą

że nocą widać zamku kontury

 

i plecie szeptem dziwne opowieści

którymi raczy całą okolicę

zapragnął światu bezzwłocznie obwieścić

starą legendę Zamku Bobolice

 

bo jak wieść niesie kto zbłądzi w te strony

idąc krętą dróżką gdzie strome wzniesienie

ujrzy często obraz mrokiem zniekształcony

na murach warowni snujące się cienie

 

a gdy na przedzamczu księżyc też zaświeci

usłyszymy dźwięki średniowiecznej lutni

tam ukradkiem przemyka od wielu stuleci

postać białej damy w powłóczystej sukni

 

Przejdź do treści