13/2025
Uczucie
czasem łokciem trąci lub muśnie po plecach
filuternie kokietując zmąci spokój
albo przemknie cichcem zajdzie od zaplecza
i ni stąd ni zowąd (ot tak) zbije z tropu
wtargnie nieproszone czemu samo nie wie
by nadrobić to co dotąd odkładane
wbije pazur sponiewiera stłamsi w gniewie
wyprowadzi na manowce gdzieś w nieznane
rzuci się na oślep (spuszczone ze smyczy)
ruszysz w pościg drwiąc ukrywa się po kątach
wciąż nieokiełznane nie porównasz z niczym
jak pstrąg z sieci nie potrafisz się wyplątać
wznieci pożar sparzy stli powieje pustką
nie zatrzyma skrytych marzeń pełna głowa
samo sobie wbrew (nie spojrzy nawet w lustro)
trzaśnie drzwiami i nie piśnie ani słowa
W cieniu manekinów
pod mosiężną tabakierą
spełniającą rolę szezlonga dla teatralnych marionetek
zmarszczki kartek skrywają
zakamarki myśli wypowiedzianych
językami świata
gdyby je dotknąć
skruszyłyby się pod palcami