Gdy poznaję człowieka, pragnę, by czuł, że jest dla mnie ważny, że mi na nim zależy. Chcę, aby w uścisku mojej dłoni, szklance herbaty czy przygotowanej kanapce dostrzegł moją uważność na niego, by w małych krokach czuł moją serdeczność i zaangażowanie.
Choć nie od razu wiadomo, jak znajomość się rozwinie, to przede wszystkim pragnę pokazywać drugiej osobie moją prawdziwą naturę. Kłamstwa nie mają sensu, ponieważ na ich fundamencie nie da się zbudować niczego trwałego; mogłyby jedynie ranić i niszczyć. W relacji nie ma na nie miejsca. Potrzebne jest ciepło i bliskość.
A bliskość to umiejętność zaglądania w duszę drugiej osoby, rozumienie jej nastrojów i emocji, czytanie z jej twarzy i gestów.
Gdy ktoś potrzebuje wsparcia, jestem obok, gdy czuje się źle, chcę służyć pomocą. Gdy jest zimno, okryję kocem, obejmę, wezmę za rękę. Przygotuję gorącą herbatę, usiądę obok, opowiem, jak minął mi dzień i zapytam o to samo. Cieszę się, że jest obok. Chciałabym dzielić się historiami z mojego życia lub opowiedzieć jakiś żart, wiedząc, że to pocieszy i wywoła uśmiech na twarzy tej osoby. Może przy tych opowieściach uda się, choć na chwilę odpocząć.
Gdy wybierzemy się na wspólny spacer, będzie można delektować się pięknem otaczającej nas zieleni, drzewami, krzewami i delikatnym powiewem wiatru – tak samo przyjemnym jak wspólne gotowanie.
Nabierzemy dystansu, idąc w milczeniu, wdychając pełną piersią świeże powietrze, mijając innych ludzi. Razem możemy robić wiele rzeczy, które wpłyną na nasz rozwój duchowy.
Cieszę się niezmiernie, gdy mam blisko siebie kogoś, kogo mogę nazwać przyjacielem i powiernikiem moich spraw. Pragnę wtedy wziąć jego troski w swoje dłonie i w jak najprostszy sposób wytłumaczyć, że, choć życie może budzić różne lęki, to przejdziemy przez nie razem. I nieważne jakie miniemy trudności i rafy, jak ciężko będzie radzić sobie z doczesnością, damy radę, bo mamy siłę, energię i jesteśmy blisko. Niech wie, że zawsze może na mnie liczyć. Nawet jeśli czasem milczę, nie uciekam od wzięcia na siebie zmartwień. Dźwigniemy je wspólnie.
W moim sercu ma swój dom i azyl, w którym może poczuć się bezpiecznie i odnaleźć schronienie. Jestem jak parasol, pod którym może schronić się przed palącym słońcem i jak parawan, za którym ukryje się przed wiatrem. W moim sercu znajdzie ciepłą przystań, która schroni przed niezrozumieniem innych i ich ciekawskimi spojrzeniami. Jak głaz trzymający się skały, będę przy nim.
Kochać drugiego człowieka, to akceptować go w pełni, z wszystkimi jego wadami i zaletami. Miłować człowieka oznacza nie uciekać, a zbliżać się do niego. Kochać to poświęcać swój czas i nie odwracać się, gdy powinie mu się noga.
W każdym napotkanym człowieku możemy dostrzec cechy, które nam się nie podobają, ale to nie powinno prowadzić do jego odrzucenia. Bardzo zależy mi na tym, aby relacja nieustannie ewoluowała.
Życie płynie przed siebie niczym rwący nurt rzeki. Nie zatrzymuje się na żądanie, by dać nam szansę przeżyć wszystko jeszcze raz.
Miłość to opieka nad drugim człowiekiem, jego wartościami, nad ciałem i umysłem, to głęboki wyraz troski i zaangażowania.